O kulisach jego zwolnienia napisał w poniedziałek branżowy miesięcznik "Press" w serwisie internetowym. Świderek, zajmujący się od lat branżą telekomunikacyjną, o powodach zwolnienia nie chce mówić. - Z pewnością będę się odwoływać do sądu
pracy - mówi.
Jak pisze "Press", redakcja "DGP" w zwolnieniu wręczonym Świderkowi wymienia m.in.: psucie przez niego wizerunku gazety poprzez ataki personalne na członków zarządu Telekomunikacji Polskiej, jak również osobiste ataki na rzecznika TP SA. Dziennikarz miał też zatracić obiektywizm w działalności publicystycznej, m.in. w
blogu podpiętym pod stronę internetową "Gazety Prawnej". I jeszcze jeden argument: redakcja utraciła do dziennikarza zaufanie ze względu na konfliktową osobowość i brak współpracy z kierownictwem.
Dziennikarze "DGP" poprosili o wyjaśnienie sprawy. - Mieliśmy wrażenie, że powody nie są merytoryczne i chodzi o ratowanie budżetów reklamowych z TP SA - tłumaczył anonimowo "Pressowi" jeden z dziennikarzy "DGP". Spółka Infor Biznes, wydawca gazety, decyzji o zwolnieniu nie komentuje. - To suwerenna decyzja redakcji - mówi Agata Broda, rzecznik prasowy Infor Biznes.
Od sprawy odcina się też TP SA: "Chcemy wyrazić krytyczny stosunek wobec umieszczania naszej firmy jako jednego z formalnych argumentów zwolnienia dziennikarza i wikłania nas w wewnętrzne problemy personalne redakcji" - czytamy w przesłanym wczoraj "Gazecie" komunikacie TP SA. "Całe wydarzenie może sugerować, iż jesteśmy stroną sporu. (...) stanowczo podkreślamy, że sugerowanie naszego związku z tą sprawą jest bezprawnym naruszaniem dobrego imienia spółki".
Świderek wiele lat pracował w "Gazecie", a potem "Rzeczpospolitej". W 2006 r. przeszedł do "Gazety Prawnej".