Biznes Ludzie Pieniądze

Wzrastają gwarancje. Pieniądze będą jeszcze bardziej bezpieczne

Nina Hałabuz
01.02.2010 , aktualizacja: 01.02.2010 20:36
A A A Drukuj
Od przyszłego roku gwarancje naszych oszczędności wzrosną z 50 do 100 tys. euro, a - w razie bankructwa banku - odzyskamy je w ciągu miesiąca
Pieniądze
Fot. antonina
Pieniądze
- Czy moje pieniądze są bezpieczne? Co, jeśli mój bank zbankrutuje? Stracę oszczędności? - teraz takie nerwowe pytania wydają się kuriozalne, ale rok temu naprawdę drżeliśmy o nasze pieniądze. Gdy we wrześniu 2008 r. zbankrutował Lehman Brothers, co kilka dni wybuchały plotki, że któryś z banków bankrutuje i nie wypłaca pieniędzy (zwykle okazywało się, że chodzi o awarię bankomatu) albo że zagraniczny właściciel chce wytransferować pieniądze z Polski.

Lekarstwem, które przywróciło spokój, okazało się podwyższenie gwarancji depozytów. Przypomnijmy, że do jesieni 2008 r. Bankowy Fundusz Gwarancyjny zabezpieczał w 100 proc. tylko oszczędności do tysiąca euro, a do 22,5 tys. euro - w 90 proc. W listopadzie 2008 r. prezydent Lech Kaczyński podpisał ustawę, która podniosła gwarancje do 50 tys. euro. Taki sam ruch wykonały zresztą wszystkie kraje Unii Europejskiej. Część, m.in. Irlandia, Grecja, Niemcy i Austria, poszła jeszcze dalej i zagwarantowała wszystkie zgromadzone w bankach oszczędności. Teraz Komisja Europejska chce zrobić kolejny krok - od przyszłego roku w całej Unii minimalne gwarancje zostaną podwyższone do 100 tys. euro (ok. 400 tys. zł). Bruksela chce też, żeby w razie bankructwa banku klienci szybciej odzyskiwali swoje pieniądze - zamiast trzech miesięcy fundusz gwarancyjny będzie miał na to 20 dni roboczych. Komisja uznała, że trzy miesiące odcięcia od pieniędzy mogą każdego doprowadzić do bankructwa, a miesiąc powinien wystarczyć bankom na załatwienie związanych z wypłatami formalności.

Czy Polakom tak wysokie gwarancje rzeczywiście są potrzebne? - Musimy mieć takie same standardy jak wszystkie kraje Unii - mówi Jerzy Bańka, radca prawny ze Związku Banków Polskich. Wskazuje jednak na to, że nawet przy obecnym poziomie gwarancji oszczędności większości z nas są 100-proc. bezpieczne: - Osoby wyjątkowo zamożne mogą po prostu rozdzielić pieniądze na kilka banków i każda część zostanie zagwarantowana.

Przypomina też, że im wyższe gwarancje, tym większe koszty muszą ponosić banki.

Jak banki zrzucają się na gwarancje depozytów? Każdy tworzy u siebie tzw. fundusz ochrony środków gwarantowanych. Bank lokuje część depozytów w bezpiecznych i płynnych instrumentach - papierach skarbowych i bonach pieniężnych NBP. Im wyższe gwarancje, tym więcej pieniędzy banki muszą w ten sposób lokować (w 2008 r. było to 0,26 proc. środków zgromadzonych na rachunkach, obecnie - 0,4 proc). Banki płacą roczną składkę na fundusz pomocowy zarządzany przez BFG. W 2009 r. ta składka znacznie wzrosła: w 2008 r. wszystkie banki zapłaciły 101,7 mln zł, a w ubiegłym roku - 308 mln zł. Powód jest taki, że do 2008 r. połowę składki na BFG płacił bank centralny, a od 2009 r. całą składkę banki płacą same.

Pieniędzy na gwarancje banki nie wyjmują z własnych kieszeni - sięgają do naszych portfeli, żeby wycisnąć więcej z rachunków, kart płatniczych i ubezpieczeń. PKO BP, ING, Millennium podniosły opłaty za konta.

- Większość klientów nawet nie zwraca uwagi na to, że płacą za ROR o złotówkę więcej. A bank zyskuje kilka milionów złotych - przyznaje Mateusz Ostrowski, analityk Open Finance.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów