Dziś zarząd PGNiG będzie omawiać porozumienie z Gazpromem, które w zeszłym tygodniu podpisali w Moskwie prezes PGNiG Michał Szubski i wiceprezes Radosław Dudziński. W porozumieniu zwolniono Gazprom z długów w Polsce i ustalono, że Gazprom zwiększy wpływ na zarządzanie polsko-rosyjską spółką EuRoPol Gaz. Po zatwierdzeniu tego porozumienia PGNiG podpisze z Gazpromem kontrakt o zwiększeniu i wydłużeniu
importu gazu.
PGNiG zapowiadało, że od 2010 r. będzie importować z Rosji 10,3 mld m sześc. gazu rocznie, o jedną czwartą więcej niż dotąd planowano. Ale - jak się dowiedziała "Gazeta" - takiej wielkości import zacznie się od 2012 r., a przez dwa lata będzie mniejszy. - W tym roku PGNiG ma kupić od Gazpromu nieco ponad 9 mld m sześc. gazu, a w przyszłym roku 9,5 mld m sześc. - powiedział nam rozmówca, który zna tajniki kontraktu.
Ograniczenie dostaw wynika ze spadku zapotrzebowania w Polsce na gaz z powodu kryzysu. Wiąże się też z rozliczeniami koncernów.
Według obowiązującego ciągle kontraktu z 1996 r. PGNiG musi bezwzględnie kupić 85 proc. gazu zamówionego na dany rok od Gazpromu. I na zasadzie "bierz lub płać" za całość tej puli trzeba zapłacić, nawet jeśli PGNiG nie wykorzysta jej w pełni.
Teraz Gazprom przyznał PGNiG rabat, ale dotyczy on tylko 15 proc. dostaw, których nie obejmuje zasada "bierz lub płać" - napisał w piątek
dziennik "Wiedomosti", powołując się na źródła w Gazpromie. Rozmówca "Gazety" potwierdza: - PGNiG dostało do końca 2014 r. prawo do zakupu z rabatem gazu spoza puli objętej zasadą "bierz lub płać". Z rabatem można więc kupić ok. 1,5 mld m sześć. gazu rocznie. Rabat wynosi od 3 do 10 proc., a im więcej gazu PGNiG kupi, tym rabat będzie wyższy.
Najwyższa stawka - 10 proc. - będzie stosowana, jeśli PGNiG kupi ponad 1 mld m sześc. gazu z puli nieobjętej zasadą "bierz lub płać". - W sumie ten zapis przez najbliższe pięć lat daje PGNiG szansę na rabat od 0,5 do 1,5 proc. rocznej wartości kontraktu - podsumował nasz rozmówca.
Największe szanse na maksymalny rabat PGNiG ma przez dwa lata zmniejszonych dostaw z Rosji. Do 2012 r. polska firma może zaoszczędzić na rabacie ok. 60-70 mln dol. To odpowiada kwocie roszczeń, z których PGNiG zrezygnowało wobec RosUkrEnergo, szwajcarskiej spółki Gazpromu.
PGNiG mogło dochodzić roszczeń od RUE przed arbitrażem w Niemczech, bo szwajcarska spółka w zeszłym roku nie wywiązała się z kontraktu na dostawy do Polski 2,3 mld m sześc. gazu. Niedobory PGNiG załatało, importując więcej gazu bezpośrednio od Gazpromu. Ale rosyjski koncern za surowiec liczył nieco więcej niż jego szwajcarska spółka-córka.
Jednak po zwiększeniu dostaw z Rosji od 2012 r. szanse PGNiG na wykorzystanie rabatu spadną. Będą zależały od tego, czy konsumpcja gazu w Polsce wzrośnie, a także od tego, ile gazu PGNiG będzie sprowadzać z Niemiec, Czech oraz Kataru (od 2014 r.). Pod tym względem warunki rabatu przyznanego przez Gazprom mogą z czasem dopingować do zwiększania importu gazu z Rosji kosztem dostawców z innych państw. To jest na rękę Rosjanom. Bo oferując rabat np. 40 mln dol., zapewnią sobie 360 mln dol. zarobku.