Szwajcarskie kantony rywalizują ze sobą, kto zaproponuje niższe podatki międzynarodowym firmom, pisze "Wall Street Journal". Oferują minimalne stawki, by ściągnąć do siebie centrale regionalne koncernów. Zug - kanton, który do tej pory był niekwestionowanym mistrzem w tej konkurencji - ma coraz więcej rywali.
W Zug są między innymi Johnson & Johnson, Burger King Holding i Siemens. Powoli kończą się tam powierzchnie biurowe i mieszkaniowe dostępne dla biznesu, ale sąsiedzi nie próżnują i także obniżają podatki.
Szwajcarska federalna stopa podatkowa dla firm wynosi 8,5 proc., a po dodaniu podatków kantonów i komunalnych średnia sięga 21,2 proc., w porównaniu z 30-proc. stopą w Niemczech i 25,5-proc. w Holandii.
Jednak w Szwajcarii to głównie kantony, a nie władze federalne, decydują o poziomie inwestycji zagranicznych, bo cieszą się większą autonomią niż stany w USA. Dwie trzecie łącznych podatków zbierają właśnie kantony. Mogą też decydować o składkach na ubezpieczenie społeczne, koncesjach dla biznesu, wymaganiach wobec chętnych na stały pobyt oraz przepisach budowlanych.