Nie można podliczyć, co zrobiono na A1. Wszędzie leży... śnieg.
Tomasz Głogowski, Katowice
2010-02-03, ostatnia aktualizacja 2010-02-03 21:11
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ma trudności z dokończeniem inwentaryzacji autostrady A1 ze Świerklan do Gorzyczek. Wszystko przez śnieg i spory z firmą Alpine Bau, która nie pali się do współpracy. Jeżeli będzie tak dalej, przetarg na dokończenie tego odcinka A1 opóźni się o wiele miesięcy.
ZOBACZ TAKŻE
- Państwo samo zbuduje autostradę A1 Stryków - Pyrzowice (23-01-10, 00:45)
- Odcinek autostrady A1 będzie o 1 mld zł tańszy? (19-01-10, 19:23)
- Gminy mają kłopoty, bo wywalili firmę z budowy A1 (27-12-09, 21:57)
- Na autostradzie A1 miał być taki piękny most (22-05-08, 20:14)
Do końca stycznia drogowcy mieli przygotować protokół, w którym miały znaleźć się dokładne informacje o tym, co udało się austriackiej firmie Alpine Bau wybudować na 18-kilometrowym odcinku A1 pomiędzy Świerklanami a Gorzyczkami.
Inwentaryzacja przygotowywana przez GDDKiA miała ostatecznie potwierdzić, że Austriacy pracowali zbyt wolno - co było oficjalną przyczyną zerwania kontraktu - oraz otworzyć drogę do ogłoszenia przetargu na nowego wykonawcę. Według planów ma odbyć się on już w kwietniu, czyli za kilka tygodni.
Ale dowiedzieliśmy się, że z ogłoszeniem przetargu mogą być spore kłopoty. Okazuje się bowiem, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie może dokończyć inwentaryzacji na A1 - drogowcom przeszkadza... ostra zima! Półtorametrowe zaspy śniegu w okolicach Gorzyc, Świerklan i Gorzyczek, gdzie wytyczano ślad autostrady i budowano pierwsze wiadukty, utrudniają pracę geodetom i kartografom. Nie można ustalić punktów pomiarowych i stworzyć dokładnych map, nie mówiąc już o tym, że inżynierom trudno jest oszacować wszystkie roboty, które wykonano (albo nie wykonano) pod ziemią.
Marcin Hadaj, rzecznik GDDKiA, mówi, że inwentaryzacja wykonana została już w 83 proc. Przyznaje, że pogoda pokrzyżowała drogowcom szyki, ale zapewnia, że brakujące dane zebrane zostaną do połowy lutego (najdalej do końca miesiąca). - Nasi pracownicy faktycznie muszą zmagać się ze śniegiem i mrozem, ale nie jest tak źle. Inwentaryzację skończymy na tyle szybko, że na pewno zdążymy z ogłoszeniem nowego przetargu - zapewnia Marcin Hadaj.
"Gazeta" dowiedziała się jednak, że ostra zima to tylko część przyczyn opóźnienia. Firma Alpine Bau, którą wyrzucono z placu budowy, nie pali się teraz do współpracy związanej z inwentaryzacją. Powołano specjalną komisję, w skład której mieli wejść przedstawiciele obu stron, ale prace komisji nie posuwają się naprzód.
- Nikt nie powiedział nam, na jakich zasadach ta komisja ma działać, więc nie ma powodów, byśmy się w nią angażowali - mówi nasz informator związany z Alpine Bau i dodaje, że Austriacy przygotowują własną inwentaryzację wszystkich wykonanych prac. Będzie potrzebna, gdy sprawa znajdzie się na wokandzie sądowej. - Teraz rozmawiają już tylko prawnicy, a nie budowlańcy - dodaje nasz rozmówca.
Na tym nie koniec kłopotów. Podwykonawcy z terenu Wodzisławia, Jastrzębia i Rybnika, których zaangażowano do pomocy przy budowie A1, alarmują, że Alpine Bau nie wypłaciła im wszystkich zaległych pieniędzy. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad uspokaja, że wszyscy podwykonawcy dostaną zapłatę, bo wstrzymano Alpine Bau wypłatę 14 mln euro. - W razie czego uregulujemy zaległe rachunki dla podwykonawców z tej kwoty - zapewnia rzecznik GDDKiA.
Ale problem, według naszych informacji, leży gdzie indziej. Ponieważ kontrakt z Austriakami zerwano nagle, części robót nie miał kto odebrać. To tak, jakby faktycznie nie istniały i małe firmy będą miały teraz spore kłopoty z odzyskaniem pieniędzy.
Inwentaryzacja przygotowywana przez GDDKiA miała ostatecznie potwierdzić, że Austriacy pracowali zbyt wolno - co było oficjalną przyczyną zerwania kontraktu - oraz otworzyć drogę do ogłoszenia przetargu na nowego wykonawcę. Według planów ma odbyć się on już w kwietniu, czyli za kilka tygodni.
Ale dowiedzieliśmy się, że z ogłoszeniem przetargu mogą być spore kłopoty. Okazuje się bowiem, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie może dokończyć inwentaryzacji na A1 - drogowcom przeszkadza... ostra zima! Półtorametrowe zaspy śniegu w okolicach Gorzyc, Świerklan i Gorzyczek, gdzie wytyczano ślad autostrady i budowano pierwsze wiadukty, utrudniają pracę geodetom i kartografom. Nie można ustalić punktów pomiarowych i stworzyć dokładnych map, nie mówiąc już o tym, że inżynierom trudno jest oszacować wszystkie roboty, które wykonano (albo nie wykonano) pod ziemią.
Marcin Hadaj, rzecznik GDDKiA, mówi, że inwentaryzacja wykonana została już w 83 proc. Przyznaje, że pogoda pokrzyżowała drogowcom szyki, ale zapewnia, że brakujące dane zebrane zostaną do połowy lutego (najdalej do końca miesiąca). - Nasi pracownicy faktycznie muszą zmagać się ze śniegiem i mrozem, ale nie jest tak źle. Inwentaryzację skończymy na tyle szybko, że na pewno zdążymy z ogłoszeniem nowego przetargu - zapewnia Marcin Hadaj.
"Gazeta" dowiedziała się jednak, że ostra zima to tylko część przyczyn opóźnienia. Firma Alpine Bau, którą wyrzucono z placu budowy, nie pali się teraz do współpracy związanej z inwentaryzacją. Powołano specjalną komisję, w skład której mieli wejść przedstawiciele obu stron, ale prace komisji nie posuwają się naprzód.
- Nikt nie powiedział nam, na jakich zasadach ta komisja ma działać, więc nie ma powodów, byśmy się w nią angażowali - mówi nasz informator związany z Alpine Bau i dodaje, że Austriacy przygotowują własną inwentaryzację wszystkich wykonanych prac. Będzie potrzebna, gdy sprawa znajdzie się na wokandzie sądowej. - Teraz rozmawiają już tylko prawnicy, a nie budowlańcy - dodaje nasz rozmówca.
Na tym nie koniec kłopotów. Podwykonawcy z terenu Wodzisławia, Jastrzębia i Rybnika, których zaangażowano do pomocy przy budowie A1, alarmują, że Alpine Bau nie wypłaciła im wszystkich zaległych pieniędzy. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad uspokaja, że wszyscy podwykonawcy dostaną zapłatę, bo wstrzymano Alpine Bau wypłatę 14 mln euro. - W razie czego uregulujemy zaległe rachunki dla podwykonawców z tej kwoty - zapewnia rzecznik GDDKiA.
Ale problem, według naszych informacji, leży gdzie indziej. Ponieważ kontrakt z Austriakami zerwano nagle, części robót nie miał kto odebrać. To tak, jakby faktycznie nie istniały i małe firmy będą miały teraz spore kłopoty z odzyskaniem pieniędzy.
Chcesz otrzymywać najnowsze informacje gospodarcze:
Zamów newsletter
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
4.2
20 głosów
Przeczytaj 25 komentarzy na Forum
Wyborcza.biz poleca
BIZNES LUDZIE PIENIĄDZE

Jeśli buty to za 50 zł. Polacy kupują tanio, ale się nie przyznają
WYWIAD Z CEGIELSKIM

W Azji biznes robi się od kuchni. Od frontu wchodzą giganty
PRZEŚWIETLAMY REKLAMY

W Play Fresh stan darmowy... nie jest darmowy
Edukacja w finansach

Jak nasze oszczędności powinny na siebie zarabiać
Rynki
Indeksy
- WIG20*WIG20-0.53%
- WIG20*mWIG40+0.89%
- WIG20*sWIG80+0.14%
- WIG20*WIG-0.07%








