Sytuacja w branży staje się tak poważna, że górnicza "Solidarność" skierowała w środę do Waldemara Pawlaka, wicepremiera i ministra gospodarki, list, w którym domaga się "pilnego, dwustronnego spotkania negocjacyjnego". Związek alarmuje, że górnictwo znajduje się w coraz trudniejszej sytuacji ekonomicznej: nie ma pieniędzy na inwestycje w nowe złoża w kopalniach, spółki węglowe mają niewydolną strukturę organizacyjną, pogarsza się bezpieczeństwo, a szefowie firm górniczych nie radzą sobie z zarządzaniem. "Dostrzegamy brak perspektyw funkcjonowania branży w przyszłości" - napisali górnicy. Domagają się też szybkiej decyzji w sprawie pomocy publicznej dla kopalń - w
budżecie na 2010 r. zarezerwowano 400 mln zł na inwestycje w nowe pokłady węgla, ale rozporządzenie, które określa warunki przyznania tej pomocy utknęło w konsultacjach międzyresortowych.
"Solidarność" zwraca też uwagę na rosnący
import węgla, który zdaniem "S" zagraża już funkcjonowaniu kopalń! Szacuje się, że w tym roku do Polski trafi rekordowa liczba 12 mln ton węgla z zagranicy, głównie Rosji. To tak, jakby nagle zamknąć dwie śląskie kopalnie!
Sami górnicy przyznają, że wydobycie węgla maleje z roku na rok. Odczuwają to wszystkie spółki węglowe, ale najbardziej największa z nich, czyli Kompania Węglowa. W 2003 r. Kompania wydobywała 54 mln ton rocznie. Dziś zaledwie 42 mln ton. Na tak drastyczny spadek wydobycia wpływa przede wszystkim ciągły brak pieniędzy na inwestycje i konieczność schodzenia na coraz głębsze pokłady, poniżej już 1000 metrów. Żaden bank nie da śląskim kopalniom dużych kredytów na inwestycje - bankierzy im nie ufają.
Ale nawet gdyby gotówka popłynęła do kopalń szerokim strumieniem, to nie będą w stanie konkurować z węglem rosyjskim czy australijskim, bo pochodzi z kopalń odkrywkowych, w których eksploatacja jest kilkanaście razy tańsza niż w śląskich kopalniach głębinowych. - Nawet gdybyśmy zatrudnili Billa Gatesa, to nie pokonamy tej różnicy w kosztach - mówi Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, i dodaje, że trzeba coś z tym problemem zrobić.
O cłach importowych nie decyduje jednak polski rząd, ale Komisja Europejska, a szanse, żeby wprowadzono je na rosyjski węgiel, są niewielkie. Z Rosji pochodzi ok. 30 proc.
importu węgla do UE, a o ograniczeniu przywozu węgla nie mówi żaden kraj Wspólnoty, bo wszyscy są importerami.