Chodzi o dane, które dwa lata temu z bazy danych genewskiego oddziału HSBC wykradł szwajcarski informatyk Herve Falciani. Kompletne informacje o zagranicznych klientach banku wraz z wykazem transakcji najpierw przejrzał francuski fiskus i wyłowił kilkuset podatników, którzy w Szwajcarii ukrywali przed nim swój majątek. Teraz Falciani płytę za 2,5 mln euro zaoferował Niemcom.
Wolfgang Schäuble, niemiecki minister finansów, po kilkudniowych wahaniach zdecydował się ją kupić. Politycy CDU przestrzegali, że zakup kradzionych danych to paserstwo, ale eksperci ministerstwa wyliczyli, że transakcja się opłaca. Niemiecki fiskus ściągnie z nieuczciwych podatników aż 100 mln euro. A na płytę ostrzą już sobie zęby Austriacy.
Szwajcarzy gotują się ze złości. Przez sprawę z płytą wiarygodność traci cały sektor bankowy, słynny z ortodoksyjnego podejścia do tajemnicy bankowej. Jednak w dobie kryzysu gospodarczego, gdy w budżetach krajów UE zaczęły rosnąć dziury, rządy zaczęły polować na obywateli ukrywających się przed fiskusem. Do ich tropienia zaprzęga się wywiady, które sięgają po nieczyste metody. Reputacja Szwajcarii nie obchodzi ani Paryża, ani Berlina. Liczą się ściągnięte pieniądze.
Berno szykuje się do kontrataku. Gdy pod koniec roku
Francja nie oddała skradzionych danych, Szwajcarzy zerwali umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania. Teraz rozważają, czy w podobny sposób nie potraktować Niemców. - To atak na Szwajcarię - grzmiał szef MSW Didier Burkhalter.
Taki odwet utrudni życie niemieckim przedsiębiorcom (odczują go także Szwajcarzy), ale zwiąże też ręce niemieckiemu fiskusowi. Umowa przewidywała pomoc szwajcarskich instytucji w tropieniu nieuczciwych podatników. Teraz
Niemcy na żadną pomoc nie będą mogli liczyć. Sprawa ma oczywiście drugie dno. Berlin może obłożyć Szwajcarię sankcjami. Podobnie chciał zrobić francuski senat, który zażądał obłożenie usług finansowych szwajcarskich banków 50-procentowym cłem. Akcję w ostatniej chwili wstrzymał francuski rząd. Gdyby podobne sankcje wprowadzili Niemcy, Szwajcarzy musieliby na to zareagować. Perspektywa wojny celnej przeraża dyplomatów po obydwu stronach. Szef niemieckiego MSZ Guido Westerwelle wzywał wczoraj polityków do opamiętania.
Tymczasem w Niemczech wybuchła panika. Bankowcy mówią o setkach telefonów od wystraszonych klientów, którzy trzymali w genewskim HSBC swoje oszczędności. Ministerstwo finansów radzi wszystkim, którzy oszukiwali fiskusa, by sami się do tego przyznali. Skruszeni mogą liczyć na łagodniejszą karę.