W środę opisaliśmy opóźnienia przy wypłatach unijnych dotacji w unijnych funduszach, którymi zarządza Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz instytucje mu podległe, np. Władza Wdrażająca Programy Europejskie.
Jeden z przedsiębiorców skarżył się, że jego wniosek o płatność czeka już 150 dni. (MSWiA tłumaczy, że musiał być poprawiany). Od wczoraj na adres e-mailowy dostaliśmy wiele podobnych sygnałów od przedsiębiorców i organizacji pozarządowych. Długo trzeba czekać np. na pieniądze z Wojewódzkiego Urzędu Pracy w
Rzeszowie. - Na początku stycznia złożyliśmy wniosek za poprzedni okres rozliczeniowy, w ramach działania 6.2 programu operacyjnego "Kapitał ludzki" - pisze przedstawiciel organizacji pozarządowej z Podkarpacia. - Pieniędzy nie mamy, usłyszałem, że w najgorszym wypadku mogą być nawet w maju.
- Korzystam z programu 8.1 PO KL. Wniosek o płatność złożyłem do instytucji regionalnej we wrześniu. Ta przesłała dokumenty do Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości 12 listopada. Wczoraj w PARP dowiedziałem się, że mój wniosek o płatność "właśnie jest sprawdzany". A wg biznesplanu płatność miałem dostać do końca zeszłego roku... - pisze przedsiębiorca z Małopolski.
Instytucje tłumaczą, że to beneficjenci ponoszą winę za opóźnienia, bo składają źle wypełnione wnioski. Ale pozarządowi eksperci mówią: - Od dawna mówimy, że procedurę należy uprościć, a termin ich rozpatrywania skrócić do 14 dni - mówi Marzena Chmielewska, dyrektor departamentu funduszy strukturalnych w PKPP Lewiatan. - W bardzo realistycznym scenariuszu, od złożenia wniosku do wypłaty środków nie powinno minąć więcej niż dwa miesiące. Jeżeli faktycznie zatory płatnicze, jak twierdzi MSWiA, wynikają z błędów wnioskodawców, to przecież od tego są urzędnicy, którzy powinni pomóc im załatwić ten problem - dodaje Jerzy Kwieciński, ekspert BCC ds. rozwoju regionalnego.
Samo MRR przyznaje, że przynajmniej część winy za opóźnienia spada na administrację średniego szczebla. - W większości programów mamy sygnały o takich przypadkach. To nie jest jeszcze jakiś systemowy zator, ale informacje o opóźnieniach do nas dochodzą - mówi nam minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska. - To prawda, że niektóre wnioski o płatność są źle wypełnione. Ale niektóre są też cofane wielokrotnie, urzędnicza "skrupulatność" bywa zbyt duża. I tej hydrze trzeba głowę ukręcić.
Ministerstwo sprawdza, ile wynosi średni czas rozpatrywania wniosków o płatność w poszczególnych instytucjach. - Potrząsamy urzędnikami jak tylko możemy - mówi Bieńkowska.
Masz problem z funduszami? Napisz do nas! "Gazeta" będzie śledzić opóźnienia w płatnościach. Chcielibyśmy też opisać absurdy przy korygowaniu wniosków o płatność. Jeśli zwrócono wam do poprawki wniosek tylko dlatego, że zabrakło w nich drobiazgu, bo pieczątka była źle odbita, cyferka niewyraźnie napisana itp., prosimy o informacje! Piszcie na adres: fundusze.europejskie@gazeta.pl