Według resortu
pracy w styczniu stopa
bezrobocia wyniosła 12,8 proc. wobec 11,9 proc. w grudniu. Styczniowa fala bezrobotnych to po części efekt podwyżek zasiłku dla nowo rejestrujących się
Minister pracy Jolanta Fedak ujawniła w czwartek dziennikarzom najnowsze szacunki stopy bezrobocia. Pokazują one wyraźny wzrost odsetka osób bezrobotnych - o 0,9 pkt proc. Bez pracy jest już 2 mln 52,5 tys. osób.
Sama minister uważa, że sytuacja nie jest niepokojąca. - W ubiegłym roku styczeń do grudnia był to 1 pkt proc. Wzrost ma charakter sezonowy, trudno cokolwiek przesądzać, musimy poczekać do wiosny - powiedziała dziennikarzom.
Z raportu MPiPS wynika, że w styczniu pracodawcy zgłosili więcej wolnych miejsc pracy. Było to prawie 60 tys., o 18 tys. więcej niż w grudniu.
Oficjalne dane za styczeń Główny Urząd Statystyczny opublikuje pod koniec lutego.
Ekonomiści są nieco zaskoczeni skalą wzrostu bezrobocia. Piotr Kalisz, główny ekonomista Citibanku Handlowego, powiedział agencji Reuters, że spodziewał się wyniku poniżej 12,5 proc.
Wiadomo jednak, że zmiana przepisów zachęcała osoby tracące
pracę, by zarejestrowały się w pośredniakach dopiero po Nowym Roku. Od 1 stycznia zasiłek dla bezrobotnych wynosi bowiem 717 zł brutto, czyli o 142 zł więcej niż dotychczas. Ministerstwo Pracy już pod koniec ubiegłego roku informowało, że kto zgłosi się do urzędu pracy w grudniu, będzie dostawał zasiłek w dotychczasowej kwocie 575 zł. Wiceminister Czesława Ostrowska oceniała, że był to powód, dla którego stopa bezrobocia rosła pod koniec roku relatywnie wolno.
Wysokość zasiłku zależy od stażu pracy danej osoby i od czasu przebywania na
bezrobociu. Prawo do 100-proc. stawki zasiłku przysługuje przez pierwsze trzy miesiące pozostawania bez pracy osobom, które pracowały od 5 do 20 lat. Ci, którzy pracowali mniej niż 5 lat, dostaną 80 proc., ci z ponad 20-letnim stażem 120 proc. kwoty.
Po trzech miesiącach stawka podstawowa zmniejsza się i wynosi obecnie 563 zł.
Do zasiłku uprawniony jest ten, kto w ciągu ostatnich 18 miesięcy przepracował przynajmniej 365 dni i otrzymywał co najmniej
minimalne wynagrodzenie, od którego odprowadzano składki ZUS. Większość zarejestrowanych bezrobotnych - około 80 proc. - zasiłku nie pobiera.