Biznes Ludzie Pieniądze

Tajemnicze zlecenie. Kto chciał tanio sprzedać dużo akcji Tepsy?

mać, poz
2010-02-04, ostatnia aktualizacja 2010-02-04 19:56

Kto w ostatnich minutach czwartkowej sesji wystawił na sprzedaż duży pakiet akcji Telekomunikacji Polskiej po bardzo niskiej cenie? Tajemnicze zlecenie stało się na parkiecie sensacją dnia.

Tajemnicze zlecenie. Kto chciał tanio sprzedać Tepsę?

Kto w ostatnich minutach czwartkowej sesji wystawił na sprzedaż duży pakiet akcji Telekomunikacji Polskiej po bardzo niskiej cenie? Tajemnicze zlecenie stało się na parkiecie sensacją dnia.



Przez całą czwartkową sesję handel akcjami TP SA płynął leniwie. Obroty wynosiły tylko 40 mln zł, czyli niewiele w relacji do wartości handlu papierami np. KGHM (wyniosła 400 mln zł). Na zamknięciu, po spadku o prawie 3 proc., akcje TP kosztowały 15,5 zł. Sensacja wybuchła kilkadziesiąt minut później. Giełda podała, że tzw. kurs odniesienia na piątkową sesję wyniesie dla akcji Telekomunikacji Polskiej ledwie... 14,28 zł, a więc aż o 8 proc. niżej od kursu zamknięcia w czwartek!

Ta informacja wstrząsnęła parkietem, bo oznaczała, że pod koniec notowań ktoś musiał złożyć bardzo duże zlecenie sprzedaży akcji TP po niezwykle niskiej cenie. Ile akcji zostało wystawionych? Nie wiadomo. Zlecenie nie zostało zrealizowane, ale może wpłynąć na notowania TP w piątek.

Cała sprawa jest dziwna, bo rzadko zdarza się, by ktoś tak chwiał rynkiem akcji największej spółki na parkiecie. Jeśli ktoś chce sprzedać duży pakiet akcji, zwykle dogaduje się z innym inwestorem i akcje przechodzą z rąk do rąk w ramach tzw. transakcji pakietowej, nie wpływającej na kurs giełdowy.

Poza tym kto chciałby sprzedać akcje po cenie dużo niższej od rynkowej? Na pewno nikt z menedżmentu TP. Sama spółka, co prawda, nie komentuje zdarzenia, ale wrzucenie na rynek pakietu, który do tego stopnia zachwiałby ceną powinno wiązać się z opublikowaniem raportu giełdowego. Ten jednak się nie pojawił.

Dlaczego giełda nie pozwoliła na zrealizowanie transakcji, co oznaczałoby głęboki spadek ceny TP na zamknięciu? Anna Wiśniewska z biura prasowego giełdy tłumaczy, że limit zlecenia przekraczał dopuszczalne widełki, dlatego zlecenie nie zostało wzięte pod uwagę przy obliczaniu kursu zamknięcia. - GPW nie ma podstaw do twierdzenia, że cokolwiek w tej sytuacji jest zdarzeniem stanowiącym naruszenie zasad obrotu giełdowego - oświadczyła nam Wiśniewska.

Analitycy, z którymi rozmawialiśmy, przypuszczają, że mogło dojść do pomyłki. Atmosfera w trakcie sesji była nerwowa, rynek był o krok od paniki (WIG20 spadł o ponad 4 proc.). Ktoś, wyrzucając z portfela akcje, mógł pomylić się i podyktować zbyt niski limit ceny. Adam Drozdowski, zarządzający aktywami w Axa TFI, uważa, że cała sytuacja nie będzie miała wpływu na notowania akcji TP w piątek.

- Kurs odniesienia przed sesją będzie bardzo niski, ale przed porannym fiksingiem zapewne pojawią się zlecenia kupna, które nie pozwolą, by rzeczywisty kurs akcji TP drastycznie spadł - tłumaczy Drozdowski. Zarządzający nie chce snuć przypuszczeń co mogło być przyczyną dziwnej sytuacji na giełdzie, ale też nie wyklucza czyjejś pomyłki przy składaniu zlecenia.

Czytaj też: Komu zrobi kuku Franklin Templeton?

Czytaj też: Polskie fundusze mają w nosie rynki wschodzące?

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

3

20 głosów