Biznes Ludzie Pieniądze

Grecki rząd wprowadza reformy. Grecy wychodzą na ulice

Leszek Baj
05.02.2010 , aktualizacja: 05.02.2010 20:32
A A A Drukuj
Grecki rząd za wszelką cenę stara się odzyskać utraconą wiarygodność i wdraża drastyczny program reform i cięć budżetowych. Ale Grekom to się nie podoba. I wychodzą na ulice
Premier Grecji Jeorios Papandreu
Reuters
Premier Grecji Jeorios Papandreu
Rok zaczął się od protestów greckich rolników. Zablokowali główne drogi w kraju, domagając się od rządu wyższych dopłat rolnych.

W czwartek dwudniowy strajk rozpoczęli celnicy i poborcy podatkowi, którzy mają być odpowiedzialni za walkę z szarą strefą. W przyszłym tygodniu w środę na ulice wyjdą urzędnicy, lekarze. Prawdziwa kumulacja protestów przeciwko rządowym cięciom w wydatkach budżetowych ma nastąpić 24 lutego. Wtedy może dojść do strajku generalnego. Organizuje go największa organizacja związkowa Grecji - Generalna Konfederacja Greckich Pracowników (GSEE) licząca 600 tys. członków.

Grecki rząd wybrany ledwie w październiku zeszłego roku jest w niewesołej sytuacji. Z jednej strony musi przeprowadzić drastyczne reformy, bo inwestorzy stracili zaufanie do greckiej gospodarki. Z drugiej musi się liczyć, że ewentualne strajki sparaliżują kraj i tylko pogorszą sytuację.

W zeszłym roku deficyt sektora finansów publicznych w Grecji sięgnął 12,7 proc. PKB, dług publiczny przekroczył 113 proc. PKB i zbliża się do poziomu 300 mld euro. Obawy inwestorów powodują wzrost oprocentowania greckich obligacji i tym samym zwiększają koszty obsługi gigantycznego zadłużenia. Strach przed ewentualną niewypłacalnością Grecji szkodzi też innym krajom Europy Południowej, m.in. Hiszpanii i Portugalii, w których zeszłoroczne deficyty sięgnęły odpowiednio 9,3 i 11,4 proc. PKB.

Obawy o stabilność całej strefy euro powodują gwałtowną przecenę na europejskich rynkach akcji. W czwartek indeksy w Hiszpanii i Portugalii straciły 5-6 proc., w piątek w trakcie sesji spadały o kolejne 2-4 proc., choć później zaczęły odrabiać straty. Inwestorzy wyprzedają euro, którego kurs spadł w piątek poniżej 1,37 dol., najniższego poziomu od maja 2009 r.

Nie pomagają deklaracje rządów UE, że deficyty zostaną obniżone do poziomu 3 proc. PKB w ciągu dwóch-trzech lat. Potrzeba radykalnych kroków. Grecki plan przyjęty już Komisję Europejską przewiduje m.in. zamrożenie płac, wyższą akcyzę na paliwo, podwyższenie wieku emerytalnego.

Związkowcy nie chcą się na to zgodzić. - Podwyższenie wieku emerytalnego nie jest wyjściem z sytuacji - mówi Yiannis Panagopoulos, szef GSEE. - Rządowe reformy doprowadzą do cięć pensji pracowników sektora budżetowego o 7-15 proc. - ostrzega Spiros Papaspirou, szef związku zawodowego urzędników ADEDY.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy