Podobnie jak inni uczestnicy dyskusji otwierającej wczorajszą uroczystość, Janusz Lewandowski zastanawiał się, co zrobić, by świat zmienił opinię o Polsce jako kraju biednym i cokolwiek zacofanym. Stwierdził, że trzeba zacząć od zasypania luki edukacyjnej: - To przez nią 60 proc. Polaków nie rozumie słowa "inflacja" i nie potrafi przełożyć logiki domowego
budżetu na publiczny, co wykorzystują przeróżni populiści - mówił laureat.
Profesor Jerzy Buzek stwierdził, że nie mniej istotna jest innowacyjność, przez której braki przegrywamy z kretesem w otwartych konkursach unijnych.
Jacek Socha, minister skarbu w rządzie Marka Belki, powiedział, że jako naród lubimy mówić, ale boimy się decydować. A ten, kto się ośmieli, obarczany jest odpowiedzialnością i często pochopnie obwiniany, jak choćby Emil Wąsacz w kontekście
prywatyzacji PZU.
Adam Michnik, którego wykład wieńczył uroczystość, podzielił się obawami co do rozwoju sytuacji w Rosji, gdzie "skończyła się polityka, a jej miejsce zajęły operacje służb specjalnych". Życzył sobie i wszystkim, by do podobnej sytuacji nie doszło i u nas.