W planie konwergencji
Polska szczegółowo opisuje, jak stoimy z wypełnieniem unijnych kryteriów konwergencji i kiedy uda się nam zrealizować wyznaczone przez Brukselę wskaźniki. Największy problem mamy z kryterium fiskalnym. Obecnie deficyt sektora finansów publicznych znacznie przekracza maksymalny dozwolony poziom 3 proc.
PKB. W związku z tym Komisja Europejska nałożyła na nas procedurę nadmiernego deficytu, nakazując zbicie go do wymaganego poziomu do 2012 roku.
W ubiegłym tygodniu taki plan miał być przyjęty przez rząd, jednak nieoczekiwanie dla PO opór stawił koalicyjny PSL. Wicepremier Waldemar Pawlak zarzucił, że plan przedstawiono w ostatniej chwili, a w dokumencie zawarto nieuzgodnione na forum całego rządu zapisy zmieniające system podatkowy i emerytalny dla rolników.
Jak podają agencje, porozumienie zostało osiągnięte i dokument ma zostać przyjęty dziś w tzw. trybie obiegowym. Przyjęto w nim dwa scenariusze. Według bardziej optymistycznego
wzrost gospodarczy w tym roku wyniesie 3 proc. i wytyczne Brukseli uda się wypełnić w 2012 roku. Gdyby jednak ożywienie w gospodarce było mniej dynamiczne, a wzrost gospodarczy wyniósł 2,7 proc., to realizacja planu uzdrowienia finansów opóźniłaby się o rok.
Jeszcze niedawno w projekcie
budżetu rząd zakładał, że tegoroczny wzrost PKB wyniesie 1,2 proc.
Według podstawowego scenariusza w tym roku deficyt sektora finansów publicznych ma wynieść 6,9 proc. PKB, w 2011 roku - 5,9 proc. PKB, a w 2012 - 2,9 proc. PKB.
- Przyjęcie planu konwergencji najprawdopodobniej nie wystarczy, by wyraźnie poprawić nastroje rynkowe. Aby przekonać inwestorów o swojej determinacji do obniżania deficytu, rząd będzie musiał zapewne przedstawić pierwsze projekty ustaw redukujących wydatki budżetowe - komentuje Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego.