- Musimy powrócić do pomysłu gazociągowego konsorcjum - powiedział po wyborach Janukowycz w ukraińskim kanale telewizyjnym Inter.
Stworzenie wraz z Gazpromem i niemieckim koncernem Ruhrgas konsorcjum, które miało zarządzać ukraińskimi gazociągami, już w 2002 r. uzgodnili ówcześni prezydenci Ukrainy Leonid Kuczma, Rosji - Władimir Putin oraz kanclerz Niemiec Gerhard Schröder. Jednak konsorcjum nie rozpoczęło działalności, a Gazprom z europejskimi koncernami zaczął planować magistrale gazowe dookoła Ukrainy. Chodzi o gazociągi Nord Stream przez Morze Bałtyckie do Niemiec i South Stream przez Morze Czarne na Bałkany.
- Tworzenie konsorcjum byłoby korzystniejsze od budowy nowych gazociągów - zachęcał Janukowycz. Na modernizację ukraińskich gazociągów potrzeba 2 do 3 mld dol. Tymczasem budowa Nord Stream i South Stream pochłonie co najmniej 10 razy więcej. Michaił Korczemkin z firmy doradczej East European Gas Analysis uważa, że z powodu kryzysu Gazprom może zrezygnować z South Stream. Ale jego zdaniem inwestycja w Nord Stream jest tak zaawansowana, że nie da się z niej wycofać.
Wiktor Janukowycz, który ma reputację polityka prorosyjskiego, w czasie kampanii wyborczej zapowiadał rewizję 11-letniego kontraktu na dostawy gazu z Rosji, który przed rokiem uzgodnił rząd Julii Tymoszenko. Te zapowiedzi miały polityczny charakter, bo premier Ukrainy była głównym rywalem Janukowycza w walce o fotel prezydenta. Ale obecnie według dziennika "Kommiersant Ukrainy" Janukowycz może się targować z Rosjanami. Zaoferuje udział w zarządzaniu gazociągami za zmiany w kontrakcie na
import gazu.
Do takich targów Gazprom może też nakłonić Kijów, wykorzystując szwajcarską spółkę RosUkrEnergo (RUE). Należy ona w połowie do Gazpromu, a w połowie do ukraińskich przedsiębiorców Dmytro Firtasza i Iwana Fursina. Do 2009 r. RUE było wyłącznym importerem gazu na Ukrainę i handlowało nim także z Polską i Węgrami. Przed rokiem Julia Tymoszenko uzgodniła z Władimirem Putinem, że RUE zostanie wyrugowane z gazowego rynku. W ramach tej transakcji
Ukraina przejęła od RUE 11 mld m sześc. gazu, zwalniając Gazprom z 1,7 mld dol. opłat za tranzyt gazu.
Ale ukraińscy wspólnicy RUE nie zaakceptowali tego wywłaszczenia i w arbitrażu w Sztokholmie żądają ponad 3,5 mld dol. odszkodowania od Ukrainy. Rząd Tymoszenko nie chciał polubownego rozwiązania sporu z RUE i termin na to minął w poniedziałek. A teraz Gazprom może wykorzystać spór z RUE do zmiękczenia Janukowycza - ocenił "Kommiersant".
W poniedziałek: relacja z konferencji "Bezpieczeństwo energetyczne - czy jest bezcenne?"