- Samochód elektryczny to wielka szansa dla europejskiego przemysłu - przekonywał wczoraj minister gospodarki Hiszpanii Miguel Sebastian na nieformalnym szczycie ministrów gospodarki UE w San Sebastian. Przygotowanie wspólnej europejskiej strategii rozwoju elektrycznych aut to priorytet Hiszpanii, która w tym półroczu kieruje UE. Minister Sebastian podkreślał, że w ten sposób Europa zyska innowacyjne technologie, nowe miejsca pracy dla wysoko kwalifikowanych robotników, a jednocześnie ograniczy emisję CO2 i zmniejszy zależność od importu ropy naftowej.
Przed rokiem UE zdecydowała, że do 2020 r. przeciętna emisja CO2 z nowych aut musi się zmniejszyć ze 160 do 95 g CO2 na 100 km. To znaczy, że pod koniec dekady przeciętne nowe
auto w UE musi spalać ok. 3,5 l paliwa na 100 km. Nie da się tego osiągnąć bez masowej sprzedaży aut elektrycznych.
To leży też w interesie konsumentów. Gdy minie kryzys, ceny ropy poszybują, bo na świecie w lawinowym tempie przybywa aut - ostrzegają eksperci. Międzynarodowa Agencja Energetyki szacuje, że w 2030 r. na świecie będzie 1,5 mld samochodów - dwa razy więcej niż w 2006 r. Aby nie płacić bajońskich rachunków na stacjach benzynowych, kierowcy muszą się przesiąść do aut, które zużywają mało paliwa. Albo w ogóle go nie potrzebują, jak auta elektryczne.
Część państw UE ma już własne programy rozwoju takich samochodów. Władze Francji chcą, by za 10 lat po francuskich drogach jeździły 2 mln aut o napędzie elektrycznym (teraz to kilkanaście tysięcy).
Niemcy planują w ciągu dekady wprowadzenie na drogi 1 mln aut elektrycznych. - Trzeba przygotować wspólne europejskie standardy, bo do produkcji elektrycznych aut spieszą się też
USA i
Chiny - apelował wczoraj francuski minister gospodarki Christian Estrosi. Jego zdaniem w 2020 r. co dziesiąte nowe auto w UE może mieć napęd elektryczny - jeśli szybko powstanie europejska strategia. Ma ona określić standardy techniczne, np. ładowarek, aby w całej UE można naładować akumulatory aut wszystkich producentów. Producenci chcą pomocy publicznej. - Tylko koszt akumulatorów podnosi cenę auta elektrycznego o 6 do 16 tys. euro - tłumaczył Dieter Zetsche, szef Stowarzyszenia Europejskich Producentów Samochodów (ACEA) i jednocześnie szef Daimlera.
Polska z dystansem podchodzi do promocji elektrycznych aut. - Nie chcemy preferować jednej technologii do uzyskania celów ekologicznych. Ponadto ta strategia przemysłowa powinna być wpisana w program dotyczący celów gospodarczych UE po strategii lizbońskiej, o którym dopiero zaczyna się dyskusja - powiedział "Gazecie" wiceminister gospodarki Marcin Korolec, który był na szczycie w San Sebastian. Zdaniem Korolca hiszpański plan zatwierdzenia w maju europejskiej strategii elektrycznych aut jest ambitny. - W tym czasie można chyba ustalić tylko harmonogram dalszych działań. Chodzi o daleko idące zmiany, a dyskusja dopiero się rozpoczęła - powiedział nam Korolec.