Biznes Ludzie Pieniądze

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Wiadomości gospodarcze

Grecja, Portugalia, Hiszpania - czy UE uzna ich problemy za wspólne?

Konrad Niklewicz
2010-02-09, ostatnia aktualizacja 2010-02-09 21:22

Już nawet Wall Street spodziewa się, że pogrążonej w długach Grecji pomogą pozostałe państwa strefy euro. Sprawa może się rozstrzygnąć na jutrzejszym "gospodarczym" szczycie UE. By zdążyć do Brukseli, prezes Europejskiego Banku Centralnego w awaryjnym trybie przerwał wizytę w Australii

Giełdy zelektryzował wczoraj nagły powrót prezesa EBC z Australii. Jean-Claude Trichet spieszył się na szczyt Unii, na którym ważyć się będą losy Grecji.
Reuters
Giełdy zelektryzował wczoraj nagły powrót prezesa EBC z Australii. Jean-Claude Trichet spieszył się na szczyt Unii, na którym ważyć się będą losy Grecji.
ZOBACZ TAKŻE


Do tej pory unijni politycy powtarzali jak mantrę, że Grecja sama jest sobie winna, więc sama musi sobie poradzić. Zdusić prawie 13-proc. deficyt, ograniczyć dług publiczny, dziś przekraczający 113 proc. PKB, i jakimś cudem znaleźć na międzynarodowych rynkach pieniądze na zrefinansowanie obecnych pożyczek.

Rynki są już jednak przekonane, że Grecja nie poradzi sobie całkiem sama. I że cała Unia Europejska będzie musiała Grekom jakoś pomóc, by ratować wiarygodność strefy euro. Oczywiście nikt nie oczekuje, że inne kraje spłacą greckie długi. Ale ekonomiści spodziewają się, że np. unijne rządy otwarcie zadeklarują, że problem Grecji (oraz Hiszpanii i Portugalii) jest problemem wspólnym.

- W grę wchodzą trzy scenariusze. Albo Unia pozwoli Grecji zderzyć się ze ścianą i potem będzie sprzątać resztki, albo pozwoli na interwencję Międzynarodowego Funduszu Walutowego, albo kilka państw Unii w ten czy w inny sposób pożyczy Grekom pieniądze. Pierwszy scenariusz byłby katastrofalny, a drugi trudny do przełknięcia - mówi Paweł Świeboda z think-tanku demosEuropa. - Czasu na decyzję nie zostało już wiele. W maju nastąpi moment prawdy, Grecja będzie miała wtedy do "zrolowania" [refinansowania] zobowiązania o wartości 50 mld euro - dodaje.

Pogłoski o planowanej pomocy Unii dla Grecji spowodowały, że we wtorek notowania na nowojorskiej giełdzie zaczęły się od wzrostów. Podobnie było na giełdach w Europie. Inwestorów zelektryzowała zwłaszcza jedna informacja - szef EBC Jean Claud Trichet nagle przerwał wizytę w Australii (gościł tam na konferencji szefów banków centralnych) i wsiadł w samolot do Europy, by zdążyć na czwartkowy szczyt Unii w Brukseli.

Pierwotnie, ten szczyt miał być poświęcony debacie o długofalowej strategii gospodarczej Unii Europejskiej. Teraz jest już jednak pewne, że czwartkowe spotkanie szefów państw i rządów (wyjątkowo zorganizowane w przepięknej secesyjnej scenerii biblioteki Solvay w parku Leopolda) zdominuje kwestia kryzysu u południowych członków strefy euro. - W czwartek będzie wóz albo przewóz - ocenia Neil MacKinnon, analityk VTB Capital, cytowany przez agencję AP. - Jeśli na szczycie UE nie pojawi się propozycja pomocy, wówczas presja na strefę euro się zwiększy - ostrzega. Przy czym słowo "presja" jest bardzo dyplomatycznym stwierdzeniem.

Inwestorzy doskonale wiedzą, że brak pomocy dla Grecji mógłby oznaczać, że rząd w Atenach nie zdoła spłacić wszystkich zobowiązań w terminie. To byłby precedens, a Europie zagroziłoby zabójcze domino, bo rynki mogłyby zamrozić finansowanie dla Hiszpanów, Portugalczyków, a na koniec - Włochów. Rozłam w strefie euro stałby się wtedy faktem.

Już dziś PRACA dla Ciebie -

Internetowe Targi Pracy

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

3.3

13 głosów

Rynki

Indeksy
WIG20
WIG20