System Sorbnet, zarządzany przez Narodowy Bank Polski, to jeden z elementów skomplikowanego łańcucha, dzięki któremu nasze przelewy mogą wędrować z banku do banku. Jak dowiaduje się "Gazeta", w poniedziałek Sorbnet niespodziewanie zawiódł. Awaria była spora, informatycy pracowali nad jej usunięciem przez większość dnia i przywrócili działanie systemu dopiero wieczorem.
Niedziałający Sorbnet to przede wszystkim duży kłopot dla banków, bo za pośrednictwem tego systemu wędrują wyłącznie duże przelewy, przekraczające milion złotych. Tą drogą np. banki pożyczają sobie nawzajem pieniądze. Żaden bank oficjalnie nie potwierdził, że miał z powodu awarii Sorbnetu kłopoty z płynnością. Po rynku finansowym chodziła jednak pogłoska, że jeden z mniejszych banków w poniedziałek rozpaczliwie poszukiwał gotówki, bo na czas nie dotarła wielomilionowa transza pożyczki z innego banku.
"Gazeta" o awarii dowiedziała się od bankowców, którzy przez cały wtorek starali się zminimalizować skutki zamieszania wywołanego awarią dla klientów indywidualnych. Okazuje się bowiem, że z powodu niedziałającego Sorbnetu przynajmniej niektóre banki opóźniły księgowanie także przelewów wysłanych systemem Elixir, który odpowiada za obsługę klientów detalicznych.
Dlaczego? Jak tłumaczą nam bankowcy, każdy przelew o niskiej kwocie bank przesyła systemem Eliksir do Krajowej Izby Rozliczeniowej, a ta transferuje ów przelew do banku adresata. Jednak finalne rozliczenia, z łączną kwotą przelewów wszystkich klientów, pojawiają się na rachunku danego banku dopiero za pośrednictwem Sorbnetu.
- Z powodu awarii Sorbnetu pieniądze przesyłane przez klientów systemem Elixir ze względów bezpieczeństwa zaksięgowaliśmy dopiero we wtorek, a nie w poniedziałek - opowiada nam jeden z bankowców.
To oznacza, że jeśli ktoś w poniedziałek miał płatność raty kredytu hipotecznego albo spłatę kwoty minimalnej limitu
karty kredytowej, a wysłał pieniądze w ostatniej chwili, może mieć kłopoty. Pieniądze prawdopodobnie nie dotarły do banku adresata na czas. I ten będzie mógł naliczyć opłatę karną. Jednak niektórzy bankowcy zapewniają, że nie będą obciążać klientów kosztami awarii systemu transferowania pieniędzy. - Anulujemy wszystkim klientom ewentualne kary - zapewnia Arkadiusz Mierzwa, rzecznik Banku Pekao.
W niektórych bankach czekają na reklamacje klientów. - Nasz system naliczył automatycznie odsetki za opóźnienia płatności rat kredytowych - przyznaje Joanna Krawczyk-Golba z banku Nordea. Ale zaraz dodaje - Zwrócimy je klientom na ich wniosek.
Biuro prasowe NBP nie odpowiedziało we wtorek na naszą prośbę o komentarz do awarii.
Każdy, kto w poniedziałek miał termin płatności raty kredytu, powinien więc sprawdzić, czy jego bank nie naliczył jakiejś kary za przekroczenie terminu. Jeśli naliczył, warto złożyć reklamację.
__________________________