Zobacz też:
Jak walczyć z deficytem w domowym budżecie? Mimo że w 2009 roku niektóre banki przyhamowały udzielanie nowych kredytów, to w sumie ich wartość wzrosła o 13,2 proc., do 154,5 mld zł.
Niestety, z powodu spowolnienia gospodarczego coraz więcej osób ma problem z regularną spłatą rat. Według KNF wzrósł odsetek kredytów, które nie są spłacane regularnie - z 6,6 proc. do 10,8 proc. Między innymi z tego powodu banki tworzą wielomilionowe rezerwy. Z instytucji, które opublikowały w tym tygodniu swoje wyniki, wiemy, że
BRE Bank zawiązał na ten cel 200 mln zł, a bank Millennium 436 mln zł. "Wzrost udziału kredytów zagrożonych jest - w opinii banków - główną przyczyną zaostrzenia polityki kredytowej w obszarze kredytów konsumpcyjnych. Niektóre instytucje wskazują także na zjawisko przekredytowania [czyli sytuacji, w której ktoś spłaca zbyt dużo kredytów]. Taka sytuacja wskazuje na potrzebę regulacji ograniczających nadmierne zadłużanie się klientów banków" - podała w komunikacie KNF.
Wprowadzenie regulacji może pokrzyżować plany tych banków, które z powrotem chcą zacząć zarabiać na pożyczkach. Komentując wyniki swojej firmy, Mariusz Grendowicz, prezes
BRE Banku, zapowiedział we wtorek: - Jesteśmy maszyną gotową do udzielania kredytów, gdy dojdzie do odwilży. Pierwsi luźniejszą politykę kredytową odczują klienci detaliczni.
Nadmierne zadłużanie - szczególnie najuboższych klientów - mogłoby zostać zahamowane, gdyby nadzór finansowy wprowadził rekomendację T, która zmusiłaby banki m.in. do zwiększenia wymogów przy udzielaniu pożyczek. Rekomendacja miała zacząć obowiązywać już w styczniu, jednak wejdzie w życie najprawdopodobniej w najbliższych miesiącach.