Poznaj:
Osiem scenariuszy unijnej pomocy dla Grecji Strach Brukseli rośnie obecnie nie tyle z powodu skali greckiego deficytu (12,7 proc. w 2009 r.), z którą zdążyła już się nieco oswoić, lecz z racji narastającej nerwowości rynków finansowych. - Wpadliśmy w błędne koło. Grecki kryzys nakręca media, a ich alarmistyczne publikacje wzmagają paniczne reakcje rynkowe. Te zaś dają dodatkowy impuls mediom i koło kręci się dalej - narzeka wysoki urzędnik KE.
To właśnie uspokojenie rynków jest głównym powodem kontrolowanych przecieków prasowych, które od tygodnia płyną z Paryża i Berlina, o planowanej pomocy UE dla Grecji, a tym samym dla ratowania stabilności
strefy euro. Nastroje były zupełnie inne jeszcze przed miesiącem, kiedy nad strachem przed załamaniem wspólnej waluty zdecydowanie dominowało zdziwienie, gniew i kpiny ze statystycznych fałszerstw Greków co do stanu swych finansów publicznych, które wyszły na jaw dopiero po zmianie rządu jesienią 2009 r.
Zobacz też:
Jak Grecy namieszali w statystykach Zachodni dyplomaci dopiero w połowie stycznia zaczęli na dobre spekulować na temat możliwości wykluczenia Grecji ze strefy euro, ale zarówno UE, jak i kraje członkowskie szybko zdusiły te dyskusje. Grecki premier Jeorios Papandreu przedstawił Brukseli w styczniu plan zbijania deficytu do 3 proc. w 2012 r., ale Komisja Europejska - choć zatwierdziła plan - wciąż nieoficjalnie narzeka, że nie ma wystarczająco szczegółowego i przeliczonego na konkretne liczby planu cięć, które będzie można kontrolować niemal co miesiąc.
Choć szef KE José Manuel Barroso publicznie zapewnia o swym uznaniu dla "niezwykle ambitnego" planu Greków, to w instytucjach europejskich już 25 stycznia zaczęto napomykać o możliwości zastosowania art. 122 Traktatu o funkcjonowaniu UE, który - przy bardzo szerokiej interpretacji - pozwala na udzielenie unijnej pomocy finansowej krajom o zagrożonych finansach. Tydzień później rozmówcy dziennika "Le Monde" we francuskim rządzie tłumaczyli, że pomoc dla Grecji może mieć formę dwustronnych pożyczek krajów strefy euro (m.in. Francji i Niemiec), co pozwoliłoby ominąć ich zatwierdzanie przez Brukselę.
Wstępny sukces w sprzedaży greckich obligacji (emisja zaczęła się 25 stycznia) tylko na kilka dni uspokoił UE, bo wkrótce potem zaczęły się spekulacje, że grecki pożar może rychło zająć inne słabe kraje - m.in. Hiszpanię i Portugalię. Pozostająca poza
strefą euro Wlk. Brytania zaczęła więc poufnie namawiać swych europejskich partnerów do skorzystania z pomocy Międzynarodowego Funduszu Walutowego, ale naradzający się wczoraj wieczorem ministrowie finansów strefy euro ponoć nie zamierzali podejmować tego tematu.
- Międzynarodowy Fundusz Walutowy? Nie będę tego komentować nawet nieoficjalnie. Naszą rolą nie jest zwiększanie nerwowości na rynkach - mówi nasz rozmówca w Komisji Europejskiej. Dyskutowany teraz niemiecki plan ratunkowy może polegać m.in. na wykupywaniu greckich obligacji, pożyczce lub gwarancjach kredytowych ze strony kilku najbogatszych krajów strefy euro.
Przypadek Grecji, która zasadniczo od dziewięciu lat nie spełniała wszystkich wymogów strefy euro, wzmacnia argumenty zwolenników zacieśnienia koordynacji gospodarczej w UE, ściślejszej kontroli nad realizacją celów gospodarczych poszczególnych krajów lub motywowania ich do reform zachętami z
budżetu UE. Koordynacja, do której wzywa zarówno Barroso, jak i szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy, będzie jednym z tematów dzisiejszego szczytu.
To również greckie przekręty statystyczne sprawiły, że pierwszą formalną propozycją nowej Komisji Europejskiej (kadencja zaczęła się wczoraj) jest nadanie unijnemu urzędowi Eurostat prawa do kontroli krajowych urzędów statystycznych.