Grecja nie może ani dewaluować waluty, ani opuścić strefy euro. Jedyne, co może zrobić, to przeprowadzić najbardziej drastyczne w historii współczesnej Europy oszczędności budżetowe, redukując deficyt z 13 do 3 proc. PKB w ciągu trzech lat. - pisze na łamach "Financial Times" Niall Ferguson, jeden z najwybitniejszych historyków politycznych i gospodarczych.
Jego zdaniem może też ogłosić niewypłacalność lub otrzymać pomoc z Niemiec (co wydaje się najbardziej prawdopodobną wersją wydarzeń według środowych doniesień dobrze poinformowanych źródeł z niemieckich kręgów rządowych) . Wg Fergusona żadna z tych wersji nie budzi entuzjazmu i z pewnością każda z nich miałaby poważne konsekwencje dla Portugalii, Hiszpanii i innych zadłużonych.
"Nie powinniśmy jednak koncentrować się tylko na strefie euro, gdyż kryzys budżetowy dotyczy większości zachodnich gospodarek. Ten sam problem występuje od Islandii przez Irlandię, po Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone. Świat Zachodu niedługo się przekona, że nie ma czegoś takiego jak keynesowski darmowy obiad. Rachunek do zapłacenia przyjdzie wcześniej, niż się wszyscy się spodziewają" - pisze Ferguson.
Dodaje, że obecna ucieczka od euro do dolara potrwa tylko kilka miesięcy. Przypomina ona panikę bankową pod koniec 2008 roku, gdy inwestorzy uciekali do rządowych papierów dłużnych i dolara, pozbywając się toksycznych papierów. Niestety - jak pisze- nie jest to "bezpieczne schronienie". Przypomina raczej Pearl Harbor w 1941 roku.
Według szacunków Białego Domu łączny dług publiczny przekroczy 100 proc. PKB już za dwa lata. Deficyt budżetu federalnego sięgnie w tym roku 10 proc. PKB. Z długoterminowych symulacji Kongresu wynika, że USA już nigdy nie będą miały zrównoważonego budżetu.