Gdy kryzys uderzył w naszą gospodarkę, w pierwszej kolejności załamał się eksport. Na początku 2009 r. sprzedawaliśmy o kilkadziesiąt procent mniej niż rok wcześniej. Końcówka 2009 r. była już dla eksporterów dobra. Z danych GUS wynika, że tylko w grudniu sprzedaliśmy towary za 7,6 mld euro. Jednak w całym roku eksport był o 17,1 proc. mniejszy niż w 2008 r.
Na szczęście osłabienie naszej waluty sprawiło, że po przeliczeniu na
złote wpływy eksporterów wzrosły - o 2,9 proc., do 417 mld zł.
Jeszcze gorzej było z
importem: według GUS w 2009 r. sprowadziliśmy towary za 105 mld euro (o 455 mld zł). W porównaniu z 2008 r. to odpowiednio o 8,5 i 26,3 proc. mniej. Ale i tu następuje poprawa.
Dzięki temu, że eksport zmniejszył się mniej niż import, poprawiło się saldo w handlu zagranicznym. W 2009 r. deficyt wyniósł 8,7 mld euro (rok wcześniej - 26,5 mld euro).
Ciągle najwięcej towarów - 26,1 proc. - sprzedajemy do Niemiec. Wartość
eksportu do Niemiec wyniosła 25,1 mld euro, o 13,8 proc. mniej niż w 2008 r.
Wśród dziesięciu najważniejszych odbiorców polskich eksporterów nie było kraju, do którego sprzedawalibyśmy więcej niż w 2008 r. Najmniej spadł eksport do Włoch (o 5 proc.) i Wlk. Brytanii (o 8,4 proc.).