Biznes Ludzie Pieniądze

Monopol hamuje rynek gazu w Polsce

Andrzej Kublik
11.02.2010 , aktualizacja: 12.02.2010 00:03
A A A Drukuj
Od lat eksperci przepowiadają gwałtowny rozwój rynku gazowego w Polsce - i nigdy ich zapowiedzi się nie sprawdziły.
Rok 2003. Chełsty, 100 km od Warszawy. Spawacze kończą pracę przy gazociągu, który połączył Rosję z Europą Zachodnią
Fot. CZAREK SOKOLOWSKI AP
Rok 2003. Chełsty, 100 km od Warszawy. Spawacze kończą pracę przy gazociągu, który połączył Rosję z Europą Zachodnią
Zużycie gazu na jednego mieszkańca
Zużycie gazu na jednego mieszkańca
Sprzedaż gazu w Polsce i w Hiszpanii
Sprzedaż gazu w Polsce i w Hiszpanii
Z miasteczka słynnego z produkcji butów wysłano dwóch szewców na Saharę, by sprawdzili, czy to obiecujący rynek. Po tygodniu pierwszy wysłał pilną depeszę. - Tu mamy raj - nikt nie nosi butów! - napisał. Ale zaraz nadeszła depesza od drugiego wysłannika: - Nie mamy tu nic do roboty, nikt nie chodzi w butach!

Ta anegdota jak ulał pasuje do sytuacji na polskim rynku gazu.

Eksperci od lat prognozują gwałtowny rozkwit rynku gazowego w Polsce. Ich koronny argument? Zużycie gazu w Polsce w przeliczeniu na mieszkańca należy do najniższych w Europie. W Czechach zużycie "błękitnego paliwa" w przeliczeniu na mieszkańca jest przeszło dwa razy większe, w Niemczech i na Węgrzech nawet trzy razy większe. Jeszcze wyższe wskaźniki są w Wlk. Brytanii i Holandii.

Przedstawiane przed laty prognozy ekspertów Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz CASE, którzy przewidywali, że w 2010 r. Polacy będą zużywać 20 mld m sześc. gazu, nie sprawdziły się jednak. Polacy zużywają o jedną trzecią mniej, a co najważniejsze, od kilku lat zużycie gazu w Polsce nie rośnie.

Kosztowna wygoda

Gazownicy na całym świecie podkreślają, że handlują towarem, który kojarzy się z komfortem życia. Bez dwóch zdań: zimą dużo prościej nastawić piecyk gazowy, niż przynosić z komórki kolejne kubły węgla.

Ale za komfort trzeba płacić, a gaz to wyjątkowo drogie paliwo. Z danych Eurostatu wynika, że w przeliczeniu na siłę nabywczą Polaków ceny gazu dla gospodarstw domowych w naszym kraju należą do najwyższych w UE. Jeśli gaz na kieszeń Polaka jest dwa razy droższy niż dla Brytyjczyka, to nic dziwnego, że zużywamy go dużo mniej. Trzeba dodać, że ostatni raport Eurostatu o cenach gazu w UE opisuje sytuację na początku 2007 r. A od tego czasu ceny gazu w Polsce liczone w złotówkach wzrosły o jedną trzecią.

Wysokie ceny to jedna z kluczowych barier dla rozwoju gazownictwa w niezamożnej Polsce.

Zużycie gazu przez Polaków stanowi jednak niespełna 30 proc. całkowitego zużycia gazu w kraju. Resztę konsumuje przemysł: głównie zakłady azotowe, rafineryjne, zakłady przemysłu spożywczego oraz materiałów budowlanych, a także huty szkła. Mniej niż jedna dziesiąta zużycia gazu w Polsce przypada na elektrociepłownie i ciepłownie. I to nas najbardziej odróżnia od gazowych potęg UE. W całej UE w sumie aż 28 proc. gazu zużywa się do produkcji energii elektrycznej.

Dlatego PGNiG i eksperci firmy Ernst & Young przewidują, że najszybciej można zwiększyć konsumpcję gazu w Polsce, budując elektrownie na to paliwo. Sprzyja temu polityka UE, która chce ograniczyć energetykę opartą na węglu, dominującą w Polsce.

Bariera monopolu

Być może jedną z barier w rozwoju polskiego gazownictwa jest też uzależnienie Polski od importu gazu z Rosji. Od 2004 r. niemal co rok dochodziło do wstrzymania dostaw gazu ze Wschodu z powodu sporów Gazpromu z Ukrainą i Białorusią. Gazprom wykorzystywał też uzależnienie Polski do windowania cen gazu. W 2006 r. rosyjski koncern podniósł ceny gazu dla Polski o jedną dziesiątą. A w zeszłym roku Polska jako jedyne obok Wlk. Brytanii państwo UE zwiększyło import gazu z Rosji. Tymczasem inne państwa UE ograniczały import rosyjskiego gazu, bo surowiec taniej oferowali konkurenci z Norwegii i Kataru. Polska nie mogła skorzystać z tej okazji, bo nie ma wyboru. Ciągle nie mamy instalacji pozwalających sprowadzać gaz od producentów innych niż Rosja, chociaż o ich budowie mówi się od 20 lat.

Firma Ernst & Young wskazywała niedawno, że przykładem dla rozwoju gazownictwa w Polsce może być Hiszpania. Do 1996 r. Hiszpanie zużywali mniej gazu niż Polacy, a obecnie konsumują go trzy razy więcej niż Polska, ale hiszpański wzór potwierdza, że rozwoju nie ma bez konkurencji.

Rynek gazowy Hiszpanii rozwinął się tak szybko, bo rywalizowało na nim kilka rodzimych firm, w dużym stopniu chronionych przed konkurencją z wielkimi koncernami z zagranicy. A jednocześnie hiszpańskie prawo nie zezwala na monopol w imporcie gazu, zmuszając firmy energetyczne do szukania konkurencyjnych dostaw z importu. Polska, zwiększając zależność od Gazpromu, coraz bardziej będzie się oddalać od hiszpańskiego wzoru.



UWAGA!

Już dziś międzynarodowa debata "Gazety" i serwisu Wyborcza.biz: "Bezpieczeństwo energetyczne - czy jest bezcenne?".

Partnerem debaty jest PGNiG. Partnerem merytorycznym: firma Ernst & Young

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów