Biznes Ludzie Pieniądze

ABW zatrzymała przedstawicieli reaktywowanej spółki Giesche

Anna Malinowska
11.02.2010 , aktualizacja: 11.02.2010 19:43
A A A Drukuj
ABW zatrzymała cztery osoby z reaktywowanej spółki Giesche. Na podstawie przedwojennych akcji domagały się zwrotu majątku wartości setek milionów złotych
Funkcjonariusze ABW
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Funkcjonariusze ABW
W 2007 roku dziennikarze "Gazety" w Katowicach ujawnili kulisy reaktywowania przedwojennej spółki Giesche. Marek N., przedsiębiorca z Pomorza, który przedstawił się nam jako miłośnik starych dokumentów, opowiedział, że dotarł do akcji, które spółka Giesche SA emitowała przed wojną. Wraz ze znajomymi z Trójmiasta odkupił je od spadkobierców i na tej podstawie w 2005 r. reaktywował spółkę. Jej kapitał założycielski wynosił pół miliona złotych. Ród Giesche był jednym z największych producentów węgla kamiennego w Europie. Przed wojną należała do niego jedna trzecia powierzchni Katowic. W 1926 r. rodzina sprzedała swoje udziały w polskiej spółce Amerykanom. Po wojnie majątek został znacjonalizowany, ale jak wyjaśniał nam Marek N., w przypadku Giesche SA zastosowano ustawę o wywłaszczeniu mienia poniemieckiego, a przecież akcje należały do Amerykanów. - Spółka nigdy też nie została wyrejestrowana - podkreślał.

Przedstawiciele reaktywowanej spółki pozakładali więc sprawy sądowe, domagając się zwrotu przedwojennego majątku. Jeden z pierwszych pozwów otrzymała Hutniczo-Górnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa. Giesche domagała się zwrotu starego domu z ogrodem przy ul. Morawy w Szopienicach Po naszej publikacji śledztwo wszczęła katowicka delegatura ABW. - Ustaliliśmy ponad wszelką wątpliwość, że nie mamy do czynienia z akcjonariuszami, tylko z posiadaczami akcji o znaczeniu historyczno-kolekcjonerskim - mówi Jerzy Dybus, rzecznik tarnobrzeskiej prokuratury okręgowej, która nadzorowała śledztwo. Kluczem do zakończenia sprawy okazało się ustalenie następujących faktów: akcje Giesche zostały zdeponowane w 1939 r. w koncernie Saco w Stanach Zjednoczonych. Na mocy układu z USA z 1960 r. Polska zdecydowała o wypłaceniu podmiotom amerykańskim 40 mln dol. odszkodowania. Przez kolejne 20 lat strona polska wypłaciła taką sumę w ratach po 2 mln rocznie. - Wszystko zostało spłacone. Jeśli więc ktoś ma tu jakieś zobowiązania, to rząd amerykański, nie Polska - wyjaśnia prokurator Dybus. Trzy dni temu późnym wieczorem funkcjonariusze katowickiej ABW zatrzymali w Warszawie i Gdańsku czterech członków zarządu z Markiem N. na czele. - Zarzucamy im usiłowanie wyłudzenia mienia znacznej wartości, na kwotę co najmniej 341 mln zł. Naszym zdaniem spółka działała na szkodę skarbu państwa. Zatrzymanym grozi od roku do dziesięciu lat więzienia - mówi prokurator Dybus.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów