Debata "Gazety Wyborczej" - Bezpieczeństwo energetyczne - czy jest bezcenne? Budowę 1223 km gazociągu Nord Stream chce rozpocząć w kwietniu. System będzie złożony z dwóch rur, każda o przepustowości 27,5 mld m sześc. gazu rocznie. Pierwszą z rur gaz ma popłynąć z Rosji do Niemiec w październiku 2011 r., a drugą - pod koniec 2012 r.
Pod koniec ubiegłego roku konsorcjum Nord Stream uzyskało komplet zezwoleń na układanie rury na niemieckich wodach. Tymczasem polski port w Świnoujściu nie będzie mógł rozwijać i obsługiwać większych statków, jeśli Gazociąg Północny na skrzyżowaniu z trasą do polskiego portu nie zostanie wkopany pod dno morza - ocenia Ministerstwo Infrastruktury. Dlatego
Niemcy w zezwoleniu na budowę gazociągu zastrzegli, że mogą zażądać wkopania rury w dno.
Tymczasem ekolodzy i rządy niektórych państw ciągle obawiają się wpływu budowy na środowisko naturalne i szlaki żeglugowe na Bałtyku. Podczas spotkania przywódców dziewięciu państw nadbałtyckich w środę w Helsinkach premier Rosji Władimir Putin odrzucił obawy związane ze środowiskiem i wyraził zdziwienie "emocjonalną reakcją" na projekt Gazociągu Północnego.
51 proc udziałów w Nord Stream ma rosyjski koncern Gazprom, po 20 proc. mają dwie niemieckie firmy E.ON Ruhrgas i Wintershall, a 9 proc. holenderska firma Nederlandse Gasunie.