Biznes Ludzie Pieniądze

Pogoda (kredytowa) dla bogaczy

Marek Wielgo
12.02.2010 , aktualizacja: 12.02.2010 13:39
A A A Drukuj
Wprawdzie banki odkręcają śrubę kredytową, ale wciąż zachowują dużą ostrożność. Mam nadzieję, że umiaru i rozsądku nie zabraknie także potencjalnym kredytobiorcom.
Marek Wielgo
Fot. Marcin Klaban / AG
Marek Wielgo
"Dziennik Gazeta Prawna" ogłosił właśnie przełom na rynku kredytów hipotecznych, bo dwa banki - mBank i Multibank - zadeklarowały, że są skłonne pożyczyć na zakup nieruchomości więcej, niż ona kosztuje. Nie wiem, na czym miałby ten przełom polegać, skoro równocześnie gazeta przyznaje, że w tym przypadku banki bardziej restrykcyjnie oceniają zdolność kredytową potencjalnych klientów. Dodam, że formalnie wkładu własnego przy kredytach złotowych nie wymaga 17 z 26 banków (taką informację podała firma doradztwa finansowego Gold Finance), ale sądzę, że również i one są hojne tylko dla nielicznych.

Tymczasem brokerzy finansowi, chcąc pokazać dostępność kredytów mieszkaniowych, często operują przykładem trzyosobowej rodziny o miesięcznym dochodzie 3,5-5 tys. zł netto. Czytelnicy często wyśmiewają wyliczenia dotyczące zdolności kredytowej tej rodziny jako kompletnie oderwane od rzeczywistości. Np. analitycy Home Broker twierdzą, że niemająca żadnych oszczędności trzyosobowa rodzina o miesięcznym dochodzie 5 tys. zł netto dostanie kredyt przekraczający 300 tys. zł.

Załóżmy, że znajdzie się taki bank, który pożyczy taką kwotę na 30 lat. Miesięczna rata spłaty uszczupli budżet tej rodziny o co najmniej 2 tys. zł. Dojdą też i inne wydatki: ubezpieczenie niskiego wkładu (ok. 3 tys. zł rocznie), ubezpieczenie murów (ok. 500 zł rocznie), a także komorne i opłaty ze media (300-400 zł miesięcznie). Na życie pozostanie więc tej rodzinie nieco ponad 3 tys. zł. Najpewniej z głodu ona nie umrze, ale czy będzie w stanie utrzymać samochód, wyjechać raz w roku na urlop? Mam wątpliwości. Obawiam się, że tak wysoki kredyt skazałby tych ludzi na wegetację i potworny stres (a jeśli jedno z małżonków straci pracę?).

Na ich miejscu najpierw starałbym się zaoszczędzić na wkład własny, bo dzięki niemu kredyt jest tańszy. Poza tym upewniłbym się, czy jestem w stanie podołać wyrzeczeniom. W tym czasie można nająć lokum porównywalne z kupionym za kredyt. Koszt (czynsz plus opłaty za media) może być nawet o 1 tys. zł niższy.

A wracając do kwestii przełomu, to widzę go na rynku nieruchomości. Faktycznie odkręcanie śruby kredytowej przez banki może świadczyć, że ceny nieruchomości przestały spadać. Nie znaczy to jednak, że już zaczęły rosnąć.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy