Biznes Ludzie Pieniądze

Na nowe elektrownie potrzeba będzie nawet 100 mld zł.

Rafał Zasuń
12.02.2010 , aktualizacja: 13.02.2010 20:23
A A A Drukuj
Około 100 mld zł potrzebują polskie firmy energetyczne, żeby zbudować nowe elektrownie. Skąd wezmą pieniądze?
Dariusz Marzec były wiceminister skarbu w rządzie Marka Belki
Dariusz Marzec były wiceminister skarbu w rządzie Marka Belki
Prezesi państwowych firm energetycznych - PGE, Taurona, Enei i Energi - zapowiadają, że lada moment uruchomią inwestycje na skalę niewidzianą od czasów PRL. Każda ze spółek ma zamiar zainwestować ponad 20 mld zł. Dla zwykłego konsumenta prądu jest to suma astronomiczna. 100 mld zł to połowa dochodów budżetu polskiego państwa. Ale nowe elektrownie muszą powstać, bo dzisiejsze to "wielkie budowy socjalizmu"- powstały w latach 70. i właśnie dożywają swych dni. A bez nowych siłowni nie będziemy mieli prądu.

Prezesi zapowiadają, że lada moment ruszą przetargi na budowę nowych. Na razie jeden przetarg ogłosiła tylko Polska Grupa Energetyczna - w Opolu. Poznańska Enea zapowiada, że lada moment ogłosi zamówienie na budowę nowego bloku w Elektrowni Kozienice. Gdańska Energa w ciągu kilku miesięcy rozpisze przetarg na nowy blok w Ostrołęce.

Planów jest mnóstwo, łącznie z budową do 2020 r. pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej, która ma należeć do PGE. Tyle że nie wiadomo, kto da pieniądze na sfinansowanie tych inwestycji. Same spółki ich nie udźwigną.

Problemów ze sfinansowaniem swoich planów nie będą mieli za to zagraniczni potentaci obecni w Polsce. Francuski GDF Suez według nieoficjalnych informacji wybrał już firmę, która postawi mu elektrownię gazową w okolicach Płocka i Włocławka, szwedzki Vattenfall także jest bliski zakończenia negocjacji z wykonawcą nowego bloku w warszawskich Siekierkach. - Prowadzimy rozmowy z dwiema firmami, wybór wykonawcy nastąpi w trzecim kwartale - powiedział nam szef polskiego Vattenfalla Jacek Piekacz.

Oni także wstrzymują się z decyzjami, nie ze względu na pieniądze, ale na niepewność co do opłacalności nowych elektrowni na węgiel. Nie wiadomo bowiem, jak skończy się spór Polski z Komisją Europejską o to, czy i które nowe polskie siłownie będą miały prawo do ulg w kupowaniu praw do emisji CO2. Polska wynegocjowała ulgi, które mają obowiązywać do 2020 r., tyle że polski rząd i Komisja Europejska nie mogą się dogadać w sprawie interpretacji tych przepisów.

Zagraniczne firmy oprócz swych potężnych udziałowców mają także inny atut - po prywatyzacji zrestrukturyzowali polskie elektrownie. I ścięli koszty. Np. w należącej do GDF Suez Elektrowni Połaniec na jeden megawat mocy zatrudniony jest 0,9 pracownika, w Polskiej Grupie Energetycznej- 1,2. Ale związkowcy z firm energetycznych rękami i nogami bronią się przed zmianami. Nie chcą także prywatyzacji, bojąc się utraty licznych przywilejów, np. wieloletnich gwarancji pracy.

W tym roku państwo ma sprzedać Eneę, Energę, oraz elektrownię Pątnów-Adamów-Konin. Największe spółki - PGE oraz Tauron - mają pozostać państwowe.

Rafał Zasuń: Prezesi spółek energetycznych twierdzą, że przechodzą od słów do czynów i lada moment ruszą budowy nowych elektrowni.

Dariusz Marzec: To jest raczej lista życzeń niż realnie zamkniętych, przygotowanych projektów. Nietrudno powiedzieć, że w Polsce w ciągu najbliższej dekady około połowy mocy wytwórczych musi zostać wymienione - wszyscy to wiedzą. Natomiast od świadomości, że ta moc jest do wymiany, do uzyskania finansowania inwestycji jest daleka droga.

A dlaczego banki nie miałyby finansować energetyki, przecież to pewny biznes?

- Tak się wydaje, ale w tej chwili sektor bankowy jest jeszcze w szoku pokryzysowym i bardzo ostrożnie podchodzi do finansowania dużych i długoterminowych przedsięwzięć. Nikt nie wie, kiedy kryzys się skończy. A do tego dochodzi niepewność, jakie będzie otoczenie prawne polskich elektrowni za 10 lat. Czy w Unii Europejskiej będzie dopuszczalna budowa elektrowni na węgiel kamienny i brunatny? Czy uda nam się obronić nasze prawo do produkcji energii elektrycznej z węgla?

Banki boją się węgla?

- Banki nie są pewne, czy koszty produkcji energii z węgla nie będą tak wysokie, że budowa elektrowni węglowych będzie nieopłacalna. Na razie i banki, i energetycy w moim przekonaniu mają bardzo niewiele informacji, na podstawie których mogliby przygotować średnioterminową strategię.

No, a kto, jeśli nie banki, sfinansuje te elektrownie, skoro muszą powstać?

- Odbiorcy energii. Oni i tak zapłacą, nawet jeśli banki będą częściowo finansować inwestycje. Ceny energii w Polsce będą znacząco rosły.

O ile?

- Tego nikt nie wyliczy, ale na pewno będziemy płacić dużo więcej niż dziś. Pytanie - co klient dostanie w zamian? Powinien dostać przynajmniej częściową poprawę efektywności polskiej energetyki, obniżkę kosztów. Wysiłek finansowy powinien zostać rozdzielony między odbiorców energii a sektor energetyczny, który musi się restrukturyzować, aby te inwestycje sfinansować.

Będziemy płacić za prąd tyle co odbiorcy na Zachodzie?

- Tak, Unia Europejska zmierza coraz szybciej w stronę jednolitego rynku we wszystkich obszarach i niedługo dotyczyć to będzie też energetyki. Nie ma takiej możliwości, żeby w UE, która jest jednym organizmem gospodarczym, gdzie są firmy produkujące, importujące, eksportujące, był kraj, który ma o kilkadziesiąt procent niższe ceny energii.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów