Biznes Ludzie Pieniądze

Prześwietlamy reklamy: Polbank leje wodę, czyli elastyczny kredyt firmowy

Maciej Samcik
15.02.2010 , aktualizacja: 16.02.2010 16:37
A A A Drukuj
- Mój księgowy wie, że w biznesie zarabia się raz tak, raz tak. W Polbanku też to wiedzą, dlatego spłacamy raz więcej, raz mniej - opowiada koledze szef firmy podczas spotkania w restauracji. I od razu demonstruje to na przykładzie dwóch szklanek: do jednej wlewa więcej, a do drugiej mniej wody. Tak Polbank reklamuje swoją elastyczną linię kredytową dla firm.
Prześwietlamy reklamy - autorski cykl Macieja Samcika
Prześwietlamy reklamy - autorski cykl Macieja Samcika
Trudno się nie zgodzić z tym, że polbankowy kredyt z punktu widzenia przedsiębiorcy może mieć spore zalety. To rodzaj debetu, który można zrobić na firmowym rachunku bankowym. Tempo spłaty tego debetu klient ustala sobie sam, w zależności od swoich aktualnych możliwości finansowych. Bank stawia tylko jeden warunek - minimalna miesięczna wartość spłaty kredytu to 4 proc. bieżącego zadłużenia. Od pozostałej kwoty bank normalnie nalicza odsetki. Bez zabezpieczeń Polbank może pożyczyć do 200 tys. zł, choć to oczywiście zależy od zdolności kredytowej i wiarygodności klienta. Dla wyższych linii kredytowych konieczne jest już zabezpieczenie, np. hipoteka na firmowych nieruchomościach.



Czytaj też: Niezły pomysł Polbanku: przynieś jeszcze dwie stówy, a dostaniesz wyższe odsetki

W samej reklamie zbyt wielu niedomówień nie ma. Jedyne, do którego mogę się z czystym sumieniem przyczepić, to fakt, że z reklamie nie mówi się, iż oferta elastycznej linii kredytowej jest dostępna tylko dla tych przedsiębiorców, których firmy mają przynajmniej dwuletni staż na rynku. Jeśli ktoś niedawno założył firmę, na elastyczny kredyt w Polbanku nie ma co liczyć. A przecież bardzo duża część przedsiębiorców to właśnie tacy na dorobku. W reklamie nie wspomina się też, że aby uzyskać prawo do limitu trzeba mieć w Polbanku konto firmowe (może kosztować do 15 zł miesięcznie), ale to warunek, którego każdy przedsiębiorca powinien się sam domyślić.

Czytaj też: Reklama Polbanku robi nas w konia

Czytaj też: Niech UOKiK zrobi coś z reklamacjami!

A jeśli chodzi o samą ofertę, to przy wszystkich swoich zaletach ma ona też kilka słabych stron, typowych dla tego typu kredytów. Trzeba mianowicie zapłacić sporą prowizję za przyznanie limitu. Wynosi ona 1,5 proc. przyznanej kwoty. A dodatkowo - i tu są ukryte największe konfitury dla banku - za każdorazowe przedłużenie linii kredytowej na kolejny okres płaci się kolejne 1,9 proc. Są też inne opłaty: najgroźniejsza z nich to 500 zł prowizji za każdą zmianę warunków umowy.

Reklamie Polbanku przyznaję tylko jedną gwiazdkę. Każda z reklam, które trafiają do tej rubryki, może otrzymać od zera do pięciu karnych gwiazdek. Reklama bez gwiazdek to ta, która jest w pełni fair wobec klienta, a ta, której przyznaję pięć gwiazdek - jest pełna raf, niedomówień i tytułowych gwiazdek. Oby tych ostatnich było jak najmniej!

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    41 głosów