Według "Diagnozy społecznej" w ciągu 16 lat (1993-2009) odsetek osób, których dochody nie starczają na bieżące potrzeby, spadł z trzech czwartych do nieco ponad jednej czwartej.
Jak nam się żyje? - 70 proc. Polaków jest zadowolonych ze swojego życia. Tylko 40 proc. wyraża zadowolenie z warunków materialnych, jest to jednak znacznie więcej niż liczba niezadowolonych wynosząca 25 proc. Najmniejsze jest zadowolenie z dochodów (deklaruje je niecałe 30 proc. Polaków), jednak to właśnie ono poprawia się najszybciej - mówi prof. Krzysztof Zagórski z Akademii Koźmińskiego, były dyrektor Centrum Badania Opinii Społecznych. Czy to nie paradoks, że warunki życia nam odpowiadają, a dochody mniej? - Dochód to realne pieniądze, raz są, raz ich nie ma. Stanowią ponadto ważny miernik sukcesu zawodowego i nic dziwnego, że każdy z nas chciałby zarabiać więcej. A warunki bytu to także poprawiające się warunki mieszkaniowe, samochód, komplet garnków, możliwość nauki dzieci, charakter miejscowości zamieszkania - wyjaśnia.
Wiktor Wojciechowski, ekonomista fundacji FOR, przypomina, że naszą drogę ku materialnemu dobrobytowi rozpoczęliśmy z niskiego poziomu. PKB na głowę mieszkańca w 2009 roku wyniosło w Polsce 19,5 tys. dolarów. To o 80 proc. więcej niż w 1989 roku i dokładnie tyle, ile notowały Czechy (czeska część Czechosłowacji) w 1989 roku! - Czyli po 20 latach jesteśmy w punkcie, w którym Czesi zaczynali swoją transformację gospodarczą - podsumowuje Wojciechowski.
Średnia pensja w całej gospodarce to obecnie 3103 zł brutto. Emerytura i renta - 1543 zł (z KRUS - 911 zł).
GUS wylicza, że średnio na jednego mieszkańca przypada 1449 zł tzw. rozchodów. Z tego 904 zł to wydatki, reszta - np. spłata rat kredytów.
Statystyczne mieszkanie ma 70 m kw., jest 3- albo 4-pokojowe. W mieszkaniu mieszkają trzy osoby. Te wskaźniki istotnie nie zmieniają się od lat. Większe metraże mają mieszkania (
domy) na wsi, często jednak żyje się tam tłoczniej, bo jeden dom zasiedla parę pokoleń.
Nasze życie jest jednak coraz wygodniejsze. - Znacznie więcej rzeczy niż kilka-, kilkanaście lat temu mamy w zasięgu ręki. Poprawia się wszystkim, także najbiedniejszym. Nie zawsze jednak zmiany dostrzegamy, choćby dlatego, że sąsiadowi poprawiło się bardziej niż nam - mówi Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. - Mamy większe rozwarstwienie niż w PRL-u i na dodatek wszystko jest bardziej widoczne. Kiedyś ukrywało się i bogactwo, i biedę - dodaje.
Gadżetu czar - Obrośliśmy w olbrzymią ilość urządzeń i gadżetów. Widzę to choćby po liczbie ładowarek i zasilaczy w moim domu, codziennie coś muszę ładować: telefon, aparat, laptopa, kamerę - przyznaje Bohdan Wyżnikiewicz.
Aleksandra ma 36 lat i od 17 lat pasjonuje się fotografią. Długo wydawało jej się, że potrafi uchronić się przed inwazją cyfrowych pudełek. - Skapitulowałam w ubiegłym roku. Dotarło do mnie, że tracę kontakt z rzeczywistością w branży, gdy zorientowałam się, że nawet w rodzinie mojej cioci, która chodzi do pomocy społecznej po zasiłki na opłacenie mieszkania, dzieciaki codziennie robią cyfrówką nowe zdjęcia i wrzucają na Naszą-klasę - mówi mi.
GUS co roku odpytuje Polaków ze stanu posiadania. Obecnie w 38 proc. domów jest cyfrówka. To najnowsze dane, z 2008 roku, można się spodziewać, że w 2010 roku ten odsetek jest jeszcze wyższy.
- Pytania GUS o telewizor kolorowy, odkurzacz czy lodówkę są bez sensu, bo już każdy to ma i z roku na rok nic się nie zmienia - mówi Wyżnikiewicz.
Dziesięć lat temu w ankiecie urzędu statystycznego nie było telefonu komórkowego (dziś mamy go w 83,5 proc. domów), odtwarzacza DVD (47,7 proc.), odtwarzacza MP3 (27,5 proc.) czy zestawu kina domowego (15,5 proc.). Inne urządzenia stały się passé, choć np. zamrażarka stała w 1998 roku w niemal 40 proc. domów, a maszyna do szycia w prawie połowie. Taki los może spotkać telefon stacjonarny. Dziś zainstalowany jest w dwóch trzecich domów. Prawie jedna czwarta Polaków nie ma go, bo nie potrzebuje.
Najwięcej nowoczesnego sprzętu mają pracujący na własny rachunek.
Dziś rolnicy nie odstają od średniej krajowej, jeśli chodzi o posiadanie kina domowego, odtwarzacza kompaktowego, mikrofalówki czy zmywarki. Mają za to więcej komputerów niż przeciętna rodzina (prawie dwie trzecie domów) i środków transportu: samochód ma 87 proc. gospodarstw, rower - 91 proc., a motocykl - 16 proc.
Mniej wyposażone są domy rencistów i emerytów. Dwa razy rzadziej mają DVD, wieżę hi-fi, cztery razy rzadziej empetrójkę. To nie tylko kwestia zamożności, ale też nadążania za technologią. Większość emerytów nie umie obsługiwać komputera, więc po co ma go kupować? Taki sprzęt stoi w jednej czwartej emeryckich domów. A jeśli nie ma komputera, to nie ma drukarki.
Nie znaczy to jednak, że starsze osoby całkiem opierają się inwazji nowych urządzeń. Pani Józefa, 75-letnia emerytka, pokazuje stosik pudełek z nieużywanymi przedmiotami. - Ten odtwarzacz [DVD] kupiły mi córki. Myślały, że będę z tego słuchać książek nagranych na płytach, bo wzrok już nie ten, by czytać coś poza książką kucharską. I jeszcze miały mi wyświetlać zdjęcia wnuków w telewizorze - śmieje się, wyjmując płyty z powieściami Jane Austen i "Karierą Nikodema Dyzmy" w formacie MP3. - Jacuzzi do stóp dała mi chrześnica. Przyjemne, ale za dużo z tym roboty - wkłada z powrotem do pudełka i chowa pod szafę. - A mopa na parę kupiłam sama. Za 300 zł w tym sklepie telewizyjnym. Miał wszystko czyścić, a okazuje się, że parkietu nim myć nie można, bo nie dają gwarancji, że para nie zniszczy klepek - mina pani Józefy rzednie. Mop wraca do schowka przy kaloryferze.
Koszyk Kowalskiego Przeciętny Polak miesięcznie na jedzenie i picie wydaje 231 zł. Z tego na chleb prawie 20 zł, na mięso i wędliny - 62 zł, na ryby prawie - 7 zł, na nabiał i jajka - 33,5 zł, na owoce - 14, a warzywa - 24 zł. Przyjemności? Ciastka kosztują każdego z nas ponad 9 zł miesięcznie, inne słodycze - 4,3 zł, kawa - 5 zł.
To niewiele, zważywszy że na papierosy i alkohol przypada 23,81 zł na każdego członka rodziny. To dwa razy tyle, co na wszelkie sery.