Do tej pory żaden z amerykańskich samochodów nie mógł się nawet ubiegać o rządowe dotacje w japońskim programie cash-for-clunkers (program rządowych dopłat do nowych samochodów, które są wypłacane pod warunkiem, że klient odda na złom swoje stare
auto). Dla Kraju Kwitnącej Wiśni amerykańskie auta były zbyt paliwożerne, dlatego wsparcie dostały niemal wyłącznie auta japońskie.
Amerykanie mieli o to żal do Japończyków tym bardziej, że to właśnie program cash-for-clunkers sprawił, że
Toyota Corolla i
Honda Civic osiągnęły w Stanach szczyty popularności. Poza tym według amerykańskich producentów aut japońskie standardy są niesprawiedliwe, bo faworyzują
samochody o niskiej emisji spalin w mieście, a nie ogółem. Ponadto kryteria nie były zróżnicowane ze względu na masę wozu. Japońscy producenci skupiający się głównie na małych samochodach znalazły się przez to w lepszej sytuacji. Z 4,7 mln aut sprzedanych w zeszłym roku w Japonii tylko 177 tys. pochodziło z zagranicy. Z tego powodu administracja Baracka Obamy bardzo mocno domagała się zmian w przepisach.
- Klienci mają bardziej zróżnicowane potrzeby, dlatego ekologiczne kryteria powinny mieć więcej niż jeden poziom - powiedział amerykański przedstawiciel departamentu handlu Yasushi Akahoshi cytowany przez
NYT. - Niektórzy potrzebują większych samochodów, np. do pracy. Nie powinni być oni pokrzywdzeni - dodał.
Japoński rząd przyjął tę argumentację. Efekt jest taki, że model H3 spełnił kryterium relatywnie niskiej emisji spalin w stosunku do swojej masy i będzie od tej pory subsydiowany przez japoński skarb państwa. Hummer H3 przy masie ok. 2,2 t i silniku 3,7 l pali ok. 14,5 l/100 km.
Dzięki nowym kryteriom do japońskiego programu dopłat weszły też Chrysler Voyager, Cadillac CTS i Ford Escape XLT Limited SUV.
Zmiana przepisów objęła też nieamerykańskie modele, takie jak Mercedes-Benz S-Class i
Volkswagen Golf TSI Comfortline.