W piątek porozumienie ratyfikowały Duma i Rada Federacji, dwie izby rosyjskiego parlamentu. Także w piątek porozumienie ratyfikował prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka. Porozumienie 27 stycznia podpisały w Moskwie rządy Rosji i Białorusi.
Porozumienie przewiduje, że
Rosja będzie bez cła sprzedawać Białorusi 6,3 mln ton ropy na potrzeby własnego rynku. Białoruskie rafinerie będą za to płacić Rosji pełną stawkę cła za 16 mln ton ropy do produkcji paliw na
eksport. Zwiększy to dochody budżetu Rosji tylko w tym roku o co najmniej 2,6 mld dol. - jak w piątek powiedział w Dumie wiceminister energetyki Rosji Anatolij Janowski.
Przez ostatnie trzy lata Białoruś płaciła Rosji ulgowe cło za
import ropy w wysokości jednej trzeciej normalnej stawki. Mińsk miał nadzieję na zachowanie tych ulg po utworzeniu od początku roku unii celnej z Rosją i Kazachstanem. Ale
Moskwa postanowiła wyłączyć handel ropą z zasad tej unii celnej. Spór trwał miesiąc i Rosja już od połowy stycznia wywierała presję na Mińsk, drastycznie ograniczając dostawy ropy białoruskim rafineriom.
Wzrost opłat za import ropy z Rosji mocno uderzy w finanse Białorusi. W zeszłym tygodniu Międzynarodowy Fundusz Walutowy ocenił, że Mińsk może być zmuszony do zaciągania za granicą nowych pożyczek, aby poradzić sobie ze skutkami "naftowego szoku". Przy tym
MFW oceniało, że umowa będzie kosztować Mińsk w tym roku dodatkowe 2 mld dol. dla Rosji. Także prezes banku centralnego Białorusi Piotr Prokopowicz pod koniec stycznia nie wykluczał dodatkowych pożyczek międzynarodowych z powodu podwyżki opłat za import ropy z Rosji.