Sroga zima przekłada się na konkretne pieniądze w gospodarce. Ale pomyliłby się, kto myśli, że wszystkie firmy z powodu śniegu i mrozu tracą.
- Codziennie odśnieżane są na naszym terenie dwa duże parkingi, chodniki, specjalna droga wyznaczona dla tirów oraz rampy załadunkowe - mówi Małgorzata Bielicka, rzeczniczka Nivea
Polska. - Już dwa razy odśnieżaliśmy dachy na budynkach. To dodatkowy koszt ok. 30 tys. zł - wylicza.
Jesteśmy dopiero w połowie pierwszego kwartału nowego roku, a ekonomiści już szacują, że sroga zima może negatywnie odbić się na polskiej gospodarce. - Jakiś efekt może być. Wątpię, czy bardzo bolesny, może on sięgnąć parę dziesiątych procent w skali kwartału - powiedział w RMF FM minister finansów Jacek Rostowski pytany o wpływ zimy na wzrost gospodarczy.
Sondowani przez "Gazetę" ekonomiści szacują, że tegoroczna zima może nas kosztować 0,2-0,5 pkt proc. wzrostu
PKB. Jeśli PKB w I kw. wzrósłby z powodu ciężkiej zimy o 0,5 pkt proc. mniej niż w sytuacji łagodnej pogody, to oznaczałoby utratę około 1,5 mld zł z potencjalnego wzrostu gospodarczego.
Zima wstrzymuje budowy Ekonomiści Invest Banku wyliczyli, że tylko z powodu ostrej zimy roczna dynamika produkcji budowlanej obniży się o 15 pkt proc. Do tego w styczniu mieliśmy jeden dzień roboczy mniej niż rok temu. - Naszym zdaniem GUS pokaże 18-proc. spadek w budownictwie - mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku.
Gdy napada dużo śniegu, nie da się prowadzić niektórych prac budowlanych. Wszystko trwa dłużej. Gdy jest srogi mróz, nie da się wylewać asfaltu czy betonu - relacjonują budowlańcy.
- Nie jesteśmy zaskoczeni śniegiem i mrozem, ale liczyliśmy się z tym, że w tym roku zima będzie dla nas łaskawsza - przyznaje Krzysztof Woch, rzecznik budującej m.in. stadiony na
Euro 2012 Hydrobudowy Polska. - Zdecydowana większość naszych projektów mocno zależy od pogody. Przy kilkustopniowych mrozach prace mogą się toczyć, ale już przy minus 20 niemal wszystkie są wstrzymywane. Każdy kolejny dzień prowadzenia robót to dodatkowe koszty stałe wynikające np. z utrzymywania zaplecza budowy - wyjaśnia.
Złe warunki pogodowe dają się we znaki branży transportowej. Dodatkowo 5,5 mln zł na walkę z zimą musiały przeznaczyć Polskie Koleje Państwowe. - To koszty związane m.in. z odmrażaniem sieci energetycznej, uruchamianiem droższych w użytkowaniu lokomotyw spalinowych zamiast elektrycznych - mówi Michał Wrzosek, rzecznik PKP SA.
Narzekają też przewoźnicy samochodowi. - Zima podnosi koszty eksploatacyjne,
samochody wolniej jeżdżą, zużywają więcej paliwa - mówi Bolesław Milewski, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego.
Ich kłopoty dają w kość firmom. - Zdarza się, że kilkunastominutowe opóźnienie powoduje nieprzyjęcie dostawy do magazynu klienta - mówi Małgorzata Bielicka z firmy Nivea.
Miasta dwoją się i troją, aby utrzymać odpowiedni stan dróg. Wydają krocie na odśnieżanie.
Warszawa - już ponad 100 mln zł, inne duże aglomeracje - po kilkadziesiąt.
Komu się ta zima opłaca? Ale jest i druga strona medalu. Są branże, które na dużych opadach śniegu i mrozie zarabiają grube miliony. I nie chodzi tu tylko o właścicieli wyciągów narciarskich czy sklepów ze sprzętem sportowym.
Krocie zbijają kopalnie soli. - W styczniu 2010 r. sprzedaliśmy 20 proc. soli więcej niż w tym samym okresie ub.r. - mówił niedawno poznańskiemu dodatkowi "Gazety" Andrzej Radomski, prezes kopalni soli w Kłodawie. - Nasze magazyny są puste i nie przyjmujemy już nowych zamówień. Wyprzedaliśmy wszystkie zapasy, jakie mieliśmy na okres zimowy. Ale soli nam nie zabraknie - dodał.
Na ogrzewaniu domów zarabiają spółki gazowe i kopalnie. - Obecnie sprzedajemy dwa razy więcej węgla opałowego dla odbiorców indywidualnych niż rok temu - mówi Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej.
Zima płata figle gospodarce. Ale nawet gdy się skończy, a mrozy wreszcie puszczą, to możemy wpaść z deszczu pod rynnę. Będziemy musieli się bowiem zmierzyć z kosztami roztopów.