Wydawało się, że lada dzień zakończą się ciągnące ponad rok prace nad gazowym kontrakcie stulecia z Rosją.
Chodzi o umowę, na której podstawie Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo wyda do 2037 r. co najmniej 100 mld dol. na
import gazu z Rosji. Dodatkowo rząd Polski ma zagwarantować Gazpromowi ulgowe opłaty za tranzyt gazu do Niemiec i większy wpływ na zarządzanie polsko-rosyjską spółką EuRoPol Gaz, do której należy gazociąg tranzytowy do Niemiec.
Zapisano to w porozumieniu rządów Polski i Rosji, zmieniającym umowy międzyrządowe z 1993 i 2004 r. o budowie gazociągu tranzytowego do Niemiec oraz o dostawach gazu do Polski. W ostatnią środę w uproszczonym, obiegowym trybie nasz rząd dał zgodę na podpisanie porozumienia. Ale wciąż nie wiadomo, kto i kiedy je podpisze.
Zgodnie z ustawą o umowach międzynarodowych powinien to zrobić premier Donald Tusk, który w zeszłym roku upoważnił wicepremiera Waldemara Pawlaka do negocjacji z Rosją. Ale premier nie musi osobiście przypieczętować gazowego kontraktu stulecia. Może wskazać do tego inną osobę. Nieoficjalnie usłyszeliśmy, że może to być wicepremier Pawlak.
Biuro prasowe Ministerstwa Gospodarki poinformowało "Gazetę", że resort przygotowuje wniosek do premiera - kierowany za pośrednictwem Ministerstwa Spraw Zagranicznych - o udzielenie pełnomocnictw do podpisania umowy.
"Nie została jeszcze wyznaczona osoba do podpisania umowy ze stroną rosyjską, nie określono także daty podpisania umowy" - poinformował "Gazetę" resort gospodarki.
Nie ma powodu do pośpiechu, bo dotąd umowy nie zatwierdził rząd Rosji. Kiedy to się stanie? Ministerstwo Gospodarki nie wie, a rzecznik rządu Paweł Graś nie odpowiedział "Gazecie" na pytanie w tej sprawie.
Sęk w tym, że rządy nie podpiszą nowej umowy, PGNiG nie może podpisać z Gazpromem kontraktów o zwiększeniu
importu gazu, począwszy od tego roku. W ostatnich tygodniach PGNiG alarmowało zaś, że jeśli szybko nie dostaniemy więcej gazu z Rosji, to czeka nas kryzys energetyczny.
Dużo sprawniej poszło ze zwolnieniem Gazpromu z długów za tranzyt gazu przez Polskę, szacowanych na 180 do 380 mln dol. (nie można podać precyzyjnej kwoty, bo trwały sądowe procesy w tej sprawie).
Porozumienie w tej sprawie zarząd i rada nadzorcza PGNiG zaakceptowały w ostatnią środę. Z rosyjskiej strony porozumienie było ważne od podpisania 27 stycznia - poinformowała "Gazetę" rzeczniczka PGNiG Joanna Zakrzewska. Stroną tej umowy był również EuRoPol Gaz. Także tu nie było problemów z zatwierdzeniem oddłużenia Gazpromu. W styczniu PGNiG i Gazprom zawiesiły dotychczasowy zarząd EuRoPol Gazem i prezesem firmy czasowo został szef PGNiG Michał Szubski, a wiceprezesem - szef Gazpromu Eksport Aleksander Miedwiediew.
Po tej zmianie nie odbył się wyznaczony na 5 lutego proces przed arbitrażem w Moskwie z pozwu EuRoPol Gazu o zapłatę przez Gazprom Eksport długów za tranzyt gazu w 2007 r. - Rozprawę przesunięto na wniosek stron - poinformował "Gazetę" EuRoPol Gaz. W sprawie długów za tranzyt gazu w 2006 r. zapadł w Rosji prawomocny wyrok zobowiązujący Gazprom do zapłaty ok. 26 mln dol.