Rząd zadecydował, że spółki chemiczne będą całkowicie sprywatyzowane w 2010 r. Pierwszy krok został już zrobiony: niemiecki PCC dostał wyłączność na rozmowy w sprawie kupna akcji zakładów azotowych w Tarnowie (na sprzedaż jest 20,5 mln akcji, czyli ponad 290 mln zł, licząc po dzisiejszym kursie) oraz Azotów w Kędzierzynie (spółka nie jest notowana, a jej wycena nie jest znana). PCC ma czas do 22 marca, żeby wynegocjować cenę.
Resort skarbu chce jednak, żeby razem z ZAT i ZAK inwestor kupił także kontrolny pakiet akcji CIECh-u (wart ponad 270 mln zł, licząc po poniedziałkowym kursie). Ale z tą ostatnią spółką jest kłopot: ciągną się za nią kolosalne długi. - Na koniec III kw. zadłużenie netto grupy chemicznej CIECh wynosiło 1,56 mld zł - przyznaje Krzysztof Grad, rzecznik spółki.
- Przed CIECh-em stoi poważne zadanie: musi się dogadać z kilkunastoma bankami, a nie ciągle przedłużać tymczasowe porozumienia - mówi "Gazecie" wiceminister skarbu Adam Leszkiewicz. - My jesteśmy obecni w tych negocjacjach. I są szanse, że uda się porozumieć z bankami do końca lutego - mówi wiceminister.
Firma potwierdza: - Celem zarządu jest zakończenie negocjacji z bankami finansującymi naszą grupę do końca lutego tego roku. Rozmowy z bankami trwają - mówi Grad.
Po zakończeniu
prywatyzacji pierwszej grupy spółek chemicznych przyspieszy sprzedaż drugiej grupy, czyli zakładów azotowych w Puławach i zakładów chemicznych w Policach. Decyzja zapadła, resort skarbu chce sprzedać te spółki w "pakiecie". - Razem, te dwie spółki tworzą bardzo zgraną grupę, uzupełniają się w ofercie produktowej - mówi wiceminister Leszkiewicz.
Sprzedaż wiązana Polic i Puław ma jednak dodatkowe znaczenie, o którym przedstawiciele resortu nie chcą mówić głośno. Przez ostatnie miesiące zakłady w Policach przechodziły trudny okres. Spółka miała kłopoty pieniężne, w pewnej chwili groziło jej odcięcie dostaw gazu. Pozostawione same sobie Police (których kapitalizacja giełdowa to 430 mln zł) mogłyby nie znaleźć kupca, a jeśli już - to po niezbyt atrakcyjnej cenie.
Zakłady azotowe w Puławach to przeciwieństwo Polic. Zakład już wiele lat temu zdywersyfikował produkcję i dziś zbiera
owoce: ma zyskowne kontrakty na sprzedaż kaprolaktamu, mocznika i melaminy, także w Azji. Obecna rynkowa wartość Puław (oszacowana na podstawie obecnego kursu jej akcji) to aż 1,3 mld zł.
"Podpięcie" Polic pod ZAP zwiększa szanse na to, że pierwszą firmę ktokolwiek kupi. - Prywatyzacja Puław i Polic byłaby możliwa w ostatnim kwartale br. Właśnie wybraliśmy doradcę w tym procesie prywatyzacyjnym. Jest nim bank BZWBK. Chcielibyśmy, aby ogłoszenia z zaproszeniem do składania ofert ukazały się jeszcze w tym półroczu - mówi Leszkiewicz.
Co na taką "sprzedaż wiązaną" same Puławy? - Nie komentujemy decyzji właściciela odnośnie naszej spółki - mówi rzecznik spółki Grzegorz Kulik.