Biznes Ludzie Pieniądze

Technologia się spisze pod strzechami

Sylwia Śmigiel, Tomasz Prusek
15.02.2010 , aktualizacja: 16.02.2010 08:03
A A A Drukuj
Za pół roku rusza rolników odwiedzą rachmistrzowie uzbrojeni w elektroniczne urządzenia przesyłające zaszyfrowane dane
Ostatni spis rolny z 2002 r. wyglądał tak jak przez ostatnie dziesięciolecia: dziesiątki tysięcy rachmistrzów pielgrzymowało od domu do domu, taszcząc ze sobą stos papierowych formularzy. Później pracownicy GUS skanowali je, wprowadzali do bazy danych i opracowywali statystyki. Później tysiąc ton papieru szło na przemiał.

Od 1 września do 31 października 2010 r. wszystko będzie po nowemu. Rolnik nie będzie musiał nikogo wpuszczać do zagrody, bo jeśli ma komputer, to będzie mógł sam się spisać przez internet.

- Szacujemy, że będzie to maksymalnie 5 proc. rolników. Część ludzi mieszkających na wsi będzie chciało pokazać, że wieś jest nowoczesna. Liczymy na to - powiedział "Gazecie" Janusz Dygaszewicz, dyrektor centralnego biura spisowego i zastępca generalnego komisarza spisowego.

Taki "samospis" internetowy będzie możliwy, bo rachmistrzowie wcześniej zrobią obchód przedspisowy. Wręczą rolnikom login i hasło potrzebne do samodzielnego spisu przez internet oraz list od prezesa GUS. Połączenia będą szyfrowane, podobnie jak dane.

- Zabezpieczenia informatyczne mamy tak silne jak w bankach, może nawet silniejsze - zapewnia Dygaszewicz.

Resztę rolników przepytają rachmistrzowie - przez telefon lub odwiedzając domy.

I tu znowu będzie technologiczny przeskok. Rachmistrzowie zamiast papierowych formularzy otrzymają hand-heldy - elektroniczne urządzenia, wielkości i-Phone'a. To do nich będą wgrane elektroniczne formularze, które rachmistrzowie będą wypełniać, dotykając ekranu. Te elektroniczne "tabliczki" usprawnią spis, bo uniemożliwi np. wpisywanie przypadkowych nazw, co było zmorą wcześniejszych spisów. Eliminuje też częste błędy towarzyszące skanowaniu z papieru, np. liczby trzy z ośmiu. Próbny spis w zeszłym roku pokazał, że używając "tabliczek", rachmistrzowie pracują dwa-trzy razy szybciej niż przy formularzach papierowych.

Elektroniczne formularze będą na bieżąco wysyłane przez urządzenia rachmistrzów do bazy danych GUS. Jeśli rachmistrz akurat znajdzie się tam, gdzie nie ma zasięgu, urządzenie wyśle pliki z danymi przy pierwszym uzyskaniu zasięgu. Wywiad jest szyfrowany podczas przeprowadzania, aby nikt niepowołany nie mógł go odczytać, gdyby np. ukradł urządzenie. Ma ono kilka zabezpieczeń - jeśli rachmistrz nie pracuje na urządzeniu, to musi co kwadrans wpisywać kod autoryzacyjny. Jeśli tego nie zrobi, dane zostaną automatycznie wykasowane. Gdyby ktoś napadł na rachmistrza, wystarczy, że naciśnie on alarm i na miejsce jedzie policja, bo urządzenie ma GPS i można je łatwo zlokalizować.

Urządzenia przeszły chrzest bojowy podczas spisu próbnego. - Jestem zaskoczony, ale okazało się, że nie było żadnych problemów. Najwyżej z zasięgiem albo baterią, która szybko się wyładowywała na obszarach o słabym zasięgu - powiedział nam Dygaszewicz.

Dzięki nowej technologii przy spisach pracować będzie znacznie mniej osób. W 2002 r. do spisu rolnego było zaangażowanych aż 80 tys. rachmistrzów, a w powszechnym spisie ludności i mieszkań - 180 tys. rachmistrzów. Teraz w teren wyruszy raptem 12 tys. rolnych rachmistrzów, a w następnym roku, kiedy będzie spis powszechny ludności - 20 tys.

Przygotowania idą pełną parą. Spis rolny będzie kosztować ok. 200 mln zł. Z tego ponad 60 mln zł pójdzie na sprzęt i oprogramowanie. GUS czeka jeszcze na rozstrzygnięcie kilku przetargów, np. na serwery i analityczną bazę danych. Szczegółowo zostanie spisanych 1,7 mln gospodarstw mających ponad 1 ha, a z miliona mniejszych spis obejmie tylko ok. 150 tys., których wyniki będą reprezentacyjne dla pozostałych.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy