Euro zaczniemy przyjmować najwcześniej za dwa lata, więc jest jeszcze trochę czasu. Nowi członkowie RPP powinni go wykorzystać na uzupełnienie swoich kompetencji, bo w przeciwnym wypadku nie uda im się wykonać jednego z najważniejszych zadań, jakie stoją przed nową radą - przygotować Polskę do wejścia do systemu ERM II. Tu nie wystarczy znajomość
makroekonomii. Trzeba się jeszcze znać na
rynku walutowym i być na nim.
Dlatego bardzo ważna jest współpraca z NBP. Pracują tam świetni ludzie (wiem, bo sam tam pracowałem), którzy na pewno pomogą. Dwa lata to dużo. Zaległości można nadrobić.
Po drugie, RPP musi wyrobić lepsze standardy komunikacji z otoczeniem, bo te, które funkcjonowały do tej pory, daleko odbiegały od standardów światowych. Ten aspekt był lekceważony przez poprzednią radę, mimo że brak dobrej komunikacji z rynkiem przekłada się na realne straty finansowe, co potwierdzają
badania. Na świecie jest tak, że przed każdym oficjalnym wystąpieniem RPP wywiesza obwieszczenie lub informuje uczestników rynku o tym, że w gazecie ukaże się np. wywiad jednego z członków. Dzięki temu rynki finansowe wiedzą przynajmniej, że coś się wydarzy. W Polsce natomiast panuje kakofonia: dziennikarz łapie na korytarzu jednego z członków, a następnie publikuje wypowiedź w gazecie lub na stronie internetowej. Zbyt często informacje wypływają z rady nieoficjalnymi źródłami.
Poprawa komunikacji będzie szczególnie ważna przy wejściu do ERM II, bo jedna czy dwie nieprzemyślane uwagi mogą doprowadzić do zachwiania rynkiem.
Krzysztof Rybiński - były wiceprezes NBP, profesor SGH
notował mib