Głównym tematem rozmów szefa greckiego rządu w Moskwie była budowa przez Grecję rosyjskiego gazociągu tranzytowego South Stream oraz rurociągu tranzytowego z Bułgarii do eksportu rosyjskiej ropy. W Europie spekulowano, że
Grecja może wycofać się z tych projektów z powodu trudności finansowych. W kwietniu i maju rząd Grecji powinien wykupić obligacje za ok. 20 mld euro, tymczasem
rezerwy walutowe Grecji wynoszą 7 mld euro. A ostatnio reputacja Grecji stanęła pod znakiem zapytania, gdy ujawniono, że
Ateny fałszowały dane o zadłużeniu państwa.
- Grecja przeżywa trudności gospodarcze, ale wierzę, że wyjdziemy z tego wzmocnieni. Obecna sytuacja Grecji nie wpłynie negatywnie na plany South Stream, lecz przeciwnie, przyczyni się do sukcesu projektu - zapewniał szefa rosyjskiego rządu Papandreu cytowany przez Interfax. Premier Grecji zapowiedział też pogłębienie związków z Rosją.
Putin deklarował zaś, że
Rosja przekształci Grecję w "jedno z centrów energetycznych Europy" i zapewniał, że nie będzie problemów ze sfinansowaniem South Stream, bo inwestuje weń nie tylko Gazprom, ale i włoski ENI oraz francuski EdF.
Spekulowano, że Rosja może wydać część ze swoich 430 mld dol. rezerw na wykup greckich obligacji, ale
Moskwa nie chciała pomóc Atenom i prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew radził Papandreu, by prosił o pomoc Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy.
W czasie wizyty premiera Grecji w Moskwie z niezapowiedzianą wizytą do Bułgarii poleciał szef Gazpromu Aleksiej Miller. W rozmowach z prezydentem i premierem Bułgarii domagał się od Sofii przyspieszenia prac nad budową tranzytowej rury.