Ekonomiści narzekają na rząd, że nie reformuje systemu ubezpieczeń dla rolników. KRUS-u jak niepodległości broni PSL. Dzięki temu rolnicy płacą bardzo niskie składki na ubezpieczenie społeczne, a składki zdrowotnej nie płacą wcale. A rząd woli reformować małymi krokami. A najlepiej po cichu.
I w tę strategię wpisuje się niezauważona do tej pory zmiana sprzed roku w ustawie o emeryturach kapitałowych. Taki drobiazg, który poczynił spustoszenia w przywilejach rolników. A chodzi o tzw. dwuzawodowców, którzy raz pracowali w rolnictwie i byli ubezpieczeni w KRUS-ie, a czasem pracowali poza rolnictwem i wtedy płacili składki ZUS-owskie.
Pani Jadzia pracowała w gospodarstwie rolnym przez 25 lat, a przez pięć lat pracowała w stołówce szkolnej. Pobiegła do KRUS-u po wcześniejszą emeryturę, która przysługuje kobiecie po 55. roku życia z 30-letnim stażem
pracy. A tu nic z tego. KRUS powiedział jej, że musi jeszcze pięć lat popracować, bo dla niego jej
praca w stołówce się nie liczy. Albo iść do ZUS-u po emeryturę minimalną (ponad 600 zł), która jednak jest niższa o 200-300 zł niż ta, którą wypłacałby jej KRUS.
Wniosek? Pani Jadzi opłaca się popracować o te pięć lat dłużej. W końcu 300 zł piechotą nie chodzi. I tak rząd mobilizuje rolników do dłuższej pracy. Minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak, gdy zapytałam ją o tę zmianę, była zaskoczona. Była wiceminister Agnieszka Chłoń-Domińczak radzi, by nie doszukiwać się tu podstępnych ograniczeń przywilejów. - Po prostu system KRUS jest stary, a system emerytalny dotyczący ubezpieczonych w ZUS-ie ma już zupełnie inne reguły. W KRUS-ie liczy się staż pracy. A w ZUS-ie i
OFE liczy się to, ile sami uzbieraliśmy składek. Wielu z nas oszczędza na dwóch kontach - w ZUS-ie i w OFE. W KRUS-ie czegoś takiego nie ma. Dlatego taki rozdział był nieunikniony.
Efekt jest taki, że rolnicze wcześniejsze emerytury zostały ograniczone. Albo rolnicy będą dłużej pracować, albo wezmą niższe o kilkaset złotych świadczenia. Trudno orzec, jak duże oszczędności mogłoby to przynieść
budżetowi. "Rzeczpospolita", która rzecz opisała, uważa, że to ograniczenie mogłoby dotyczyć nawet 100 tys. osób. Z kolei Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej twierdzi, że nie da się oszacować liczby dwuzawodowców, których dotyka ta zmiana. Wiele osób także dziś raz jest rolnikami, a raz pracuje poza rolnictwem. I oni w przyszłości mogą być niemile zaskoczeni tym, że nie mogą wrzucić do jednego worka okresu ubezpieczenia w ZUS-ie i w KRUS-ie. Aby mogli to robić, trzeba zreformować rolnicze ubezpieczenia i wprowadzić podobne reguły jak w ZUS-ie. A na to nie zgadzają się strażnicy status quo, czyli ludowcy.
Rolnicy są już rozgoryczeni, a PSL pewnie pomstuje, że przeoczono tę zmianę przepisów. Ale przywrócenie starych zasad jest niemożliwe.