Potwierdzają się informacje ?Gazety?. Z raportu Ministerstwa Rozwoju Regionalnego wynika, że odbiorcy unijnych dotacji miesiącami czekają na ich wypłatę. W Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego - nawet i pół roku
Poślizgi są wszędzie. W województwach (w ramach regionalnej części Programu Operacyjnego "Kapitał ludzki") na weryfikację wniosku o płatność trzeba czekać średnio 52 dni - wynika z raportu przygotowanego przez Ministerstwo Rozwoju.
Resort wziął te dane z systemu informatycznego SIMIK rejestrującego poszczególne etapy starań o dotację.
Najkrócej - bo "tylko" 32 dni - czeka się na rozliczenie wniosku o wypłatę dotacji w woj. lubelskim. Najdłużej - aż 75 dni - w województwie lubuskim. Niewiele lepsze jest woj. świętokrzyskie - tutaj czekać trzeba 70 dni. W świętokrzyskim są aż 762 wnioski o płatność, które czekają na rozpatrzenie ponad 100 dni! Dla porównania w woj. lubelskim wniosków w zamrażarce jest tylko 82.
Ale to, co się dzieje w regionalnych instytucjach zarządzających, to jeszcze nic w porównaniu z opóźnieniami odnotowywanymi w instytucjach centralnych.
W przypadku Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji średni czas weryfikacji wniosku o płatność to 57 dni. W Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości jest lepiej - 37 dni. Ale już w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego - 99 dni! A 244 wniosków o dotację leżakuje w MNiSW już ponad 100 dni.
- Niestety, możemy tylko potwierdzić te dane. Ale ocena projektów z zakresu badań naukowych i dydaktyki wiąże się z ich specyfiką. Efekty są bardziej wymagające w ocenie niż np. inwestycje budowlane. Mamy przy tym ograniczone możliwości kadrowe. Na 950 mln euro do rozdzielania mamy 25 osób - tłumaczy "Gazecie" Leszek Grabarczyk z MNiSW. - Doskonale zdajemy sobie sprawę, że 100 dni to za długo, ale i tak udało nam się skrócić ponaddwukrotnie ten czas w porównaniu z rokiem 2007 czy 2008 - dodaje. Podkreśla też, że w innych funduszach unijnych jego resort wypłaca dotacje szybciej.
Zatory w wypłatach unijnej kasy stały się na tyle alarmujące, że w czwartek zajęła się nimi sejmowa komisja "Przyjazne państwo". Na swoje posiedzenie zaprosiła przedstawicieli przedsiębiorców i rządu.
- Zasady sporządzania wniosków o płatność są zbyt wymagające, niekiedy absurdalne. Instytucje zbyt sztywno interpretują przepisy, kontaktują się z odbiorcą w ostatnim możliwym momencie - pisemnie. I pisemnie żądają odpowiedzi, na które znów po kolejnych 20 dniach odpowiadają - skarżyła się Marzena Chmielewska z Konfederacji Przedsiębiorców "Lewiatan". - Urzędy muszą sobie zadać pytanie, na czym im zależy bardziej: czy na ograniczeniu ryzyka (czego się nie da), czy na większej efektywności. U nas wciąż dominuje przekonanie, że bez prawidłowo opisanego papierka i faktury wydatek jest niemożliwy do zaakceptowania - dodaje.
Lewiatan namawia rząd i samorządy do zmian. Np. do wprowadzenia limitów czasowych rozpatrywania wniosków o wypłatę dotacji: maksymalnie 14 dni na ocenę, dodatkowe 7 dni na poprawki i 5 dni (kalendarzowych!) na wypłatę.
- Chętnie o tym podyskutuję. Propozycje konkretnych zmian w procedurach powinny być gotowe w marcu - mówi "Gazecie" wiceminister rozwoju regionalnego Jarosław Pawłowski.
Posłowie (m.in. Stanisław Stec, Lewica i Demokraci) pytali obecnych na posiedzeniu komisji przedstawicieli Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, czy doraźnie nie pomogłoby zatrudnienie, choćby tymczasowe, dodatkowych urzędników do sprawdzania wniosków. Odpowiedź przedstawiciela MRR była jednak bardzo zaskakująca. - Z tygodnia na tydzień mamy coraz więcej wniosków o płatność. A w instytucjach odpowiedzialnych za rozdział dotacji pracowników już więcej nie będzie - stwierdził Rafał Nowak, naczelnik wydziału kontroli Regionalnych Programów Operacyjnych w MRR. - Żeby zatrudnić tylu pracowników, ilu byśmy chcieli, musiałoby ich być dwa razy tyle, ile mamy dziś. Spiętrzenie funduszy może potrwać dwa lata. I wtedy trzeba by tych urzędników zwolnić - wyjaśnił.