Biznes Ludzie Pieniądze

Dziura budżetowa groźniejsza od roszczeń reprywatyzacyjnych

Marek Wielgo, PAP
18.02.2010 , aktualizacja: 18.02.2010 19:51
A A A Drukuj
O 2,4 mld zł ma być uszczuplony Fundusz Reprywatyzacji, z którego zaspokajane są roszczenia dawnych właścicieli i ich spadkobierców. Niepewny jest również los gotowego od roku projektu ustawy, która miałaby rozwiązać problem reprywatyzacji
Dwa lata temu rząd zapowiadał, że między poszkodowanych zostanie rozdzielone 20 mld zł, które zgromadzi Fundusz. Do tej pory trafiało do niego 5 proc. pieniędzy z prywatyzacji. Ale teraz rząd uznał, że wystarczy 1,5 proc. Nie wykluczone, że jeszcze w tym tygodniu Sejm uchwali nowelizację ustaw: o komercjalizacji i prywatyzacji oraz przepisów wprowadzających ustawę o finansach publicznych, która dodatkowo umożliwi rządowi wyciągnięcie z funduszu 1 mld zł. Wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik poinformował posłów z sejmowych komisji skarbu i finansów, że obecnie jest tam ok. 4,7 mld zł.

Rząd uzasadnia zmianę (ma obowiązywać w 2010 i 2011 r.) potrzebą "zwiększenia elastyczności wykorzystania przychodów z prywatyzacji w trudnej sytuacji dekoniunktury gospodarczej, w tym sytuacji budżetu państwa". Równocześnie obiecuje przyspieszenie prywatyzacji. W efekcie do Funduszu miałoby trafić w ciągu najbliższych dwóch lat ok. 480 mln zł.

W uzasadnieniu do projektu rząd zapewnia, że pieniędzy na "zaspokajanie zobowiązań państwa z tytułu prawomocnych wyroków sądowych i ostatecznych decyzji administracyjnych" wystarczy na sześć lat. Wygląda więc na to, że w tym okresie nie wziął pod uwagę wydatków, które zakłada gotowy od roku projekt ustawy "o świadczeniach pieniężnych przyznawanych niektórym osobom, których dotyczyły procesy nacjonalizacji". Wypłata zadośćuczynienia zaczęłaby się po dwóch latach od wejścia jej w życie. Operacja mająca pochłonąć 20 mld zł byłaby rozłożona na 15 lat.

Zwróciliśmy się do Ministerstwa Skarbu z pytaniem o los tego projektu. Na stronie internetowej resortu znaleźliśmy informację, że sprawą trzykrotnie zajmował się Komitet Stały Rady Ministrów. A jedyną kwestią sporną było to, czy w kosztach mają partycypować gminy.

Wielu dawnych właścicieli i ich spadkobierców (a także kancelarii prawnych) najpewniej ucieszyłaby wiadomość, że rząd zamroził prace nad projektem. Ci, którzy są w stanie udowodnić, że mienie zabrano im z pogwałceniem prawa PRL, mają bowiem szansę na odzyskanie pełnej własności lub stosowną rekompensatę, np. na drodze sądowej. Rząd ocenia zobowiązania państwa z tego tytułu na co najmniej 550 mln zł rocznie. Po wejściu w życie ustawy dawni właściciele i ich spadkobiercy mieliby rok na decyzję, czy kontynuować walkę, czy zadowolić się ustawowym zadośćuczynieniem.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy