W Australii pierwszą podwyżkę stóp procentowych
bank centralny wprowadził jeszcze w październiku ubiegłego roku. Od tego czasu podstawowa stopa procentowa wzrosła trzykrotnie, do 3,75 proc., a Glenn Stevens, szef banku centralnego w Canberze, zapowiada, że już niedługo zdecyduje się na kolejne kroki.
Chiny też od kilku miesięcy zaostrzają politykę monetarną. Pekin szuka sposobów na to, żeby ograniczyć akcję kredytową bez podnoszenia stóp procentowych, obawiając się, że taki ruch zdusi wzrost gospodarczy. W ubiegłym tygodniu nakazał bankom zwiększyć poziom rezerwy obowiązkowej. Chińskiej gospodarce grozi przegrzanie: w ubiegłym roku, gdy światowa gospodarka skurczyła się o 2,2 proc. (dane Banku Światowego), Chiny rozwijały się w tempie 8,7 proc. w skali roku. W ostatnich trzech miesiącach roku ten wzrost był jeszcze szybszy - sięgnął 10,7 proc.
Na podobny ruch zdecydowały się
Indie, a
Wietnam jeszcze w listopadzie podwyższył stopy procentowe do 8 proc. Kolejne kraje, przede wszystkim Korea Południowa i Tajwan, pójdą w tym samym kierunku.
- Banki centralne chciałby już podwyższyć cenę pieniądza, ale polityczna presja na utrzymanie niskich stóp procentowych była gigantyczna - mówi Fred Neumann, ekonomista HSBC z Hongkongu. Podkreśla, że - z pominięciem Japonii - gospodarki azjatyckie opierają się na mocnych podstawach: większość krajów ma nadwyżki handlowe, a ich
deficyt budżetowy jest tak niewielki.