Wilno obawia się, że Orlen odegra rolę konia trojańskiego Rosjan. - Nie chciałbym, by za pośrednictwem polskich inwestycji strategicznych, które bardzo wspieramy, na Litwę przyszedł bardzo niepożądany kapitał - cytowała PAP piątkową wypowiedź Kubiliusa dla polskiej rozgłośni w Wilnie. Premier Litwy dodał, że pogłoski o sprzedaży przez Orlen udziałów rafinerii w Możejkach zmniejszają zaufanie do Polski i mogą wpłynąć na realizację innych wspólnych projektów energetycznych, takich jak most energetyczny między Polską i Litwą oraz budowa nowej elektrowni atomowej w Ignalinie przez Litwę, Polskę, Łotwę i Estonię.
W czwartek Orlen poinformował, że rozważa przyciągnięcie inwestora strategicznego do rafinerii w Możejkach. - Jeśli któraś z rosyjskich firm zwróci się z propozycją współpracy [w Możejkach], to rozmowy zostaną podjęte - poinformowało "Gazetę" biuro prasowe Orlenu.
Był to zaskakujący zwrot stanowiska polskiego koncernu, który tydzień wcześniej zaprzeczał, by rozmawiał o sprzedaży akcji Orlenu. O rozmowach Polski z Rosją w sprawie takiej transakcji ogłosiła prezydent Litwy Dalia Grybauskaite, powołując się na swoją rozmowę z premierem Rosji Władimirem Putinem.
Orlen tłumaczy, że rozważa przyciągnięcie inwestora strategicznego do Możejek, aby poprawić rentowność litewskiej inwestycji. Aby obniżyć koszty transportu paliw na
eksport, Orlen chciał przejąć kontrolę nad terminalem paliwowym w Kłajpedzie. Ale
Litwa nie zgodził się na to.
Wczoraj Kubilius potwierdził, że Litwa nie sprzeda terminalu, ale deklarował, że Wilno dołoży wszelkich starań, by rozwiązać problemy logistyczne rafinerii w Możejkach. Jednak zdaniem Kubiliusa pogłoski o możliwości sprzedaży przez Orlen akcji rafinerii, zmniejszają entuzjazm Litwy w sprawie rozwiązywania tych problemów.