Wynik rok do roku jest również poniżej oczekiwań analityków, którzy szacowali, że
inflacja CPI (consumer price index) wyniesie 2,8 proc. Wzrosty miała napędzać m.in. drożejąca energia.
Wyłączając szczególnie podatnych na wahania ceny żywności i energii, okazuje się, że w
USA po raz pierwszy od 1982 r. wystąpiło zjawisko
deflacji - ceny w styczniu spadły o 0,1 proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem.
Zdaniem ekonomistów niskie ceny zawdzięczamy taniejącym samochodom, biletom lotniczym, ale przede wszystkim wysoką stopą bezrobocia.
Jak podaje Reuters, po ogłoszeniu danych o inflacji kontrakty na amerykańskie indeksy giełdowe zaczęły spadać
S&P 500 traci 4,4 pkt, a Dow Jones 3,75 pkt.
W czwartek
amerykański bank centralny ogłosił, że podnosi stopę dyskontową, która kształtuje cenę, po jakiej Fed pożycza pieniądze bankom komercyjnym z 0,5 proc. do 0,75 proc. Rynek odebrał to jako zapowiedź możliwej, szybszej, niż zakładano, podwyżki głównej stopy procentowej, która decyduje o koszcie kredytów.