Biznes Ludzie Pieniądze

Inwestycje w młode wino już w Polsce

Magdalena A. Olczak
19.02.2010 , aktualizacja: 19.02.2010 16:36
A A A Drukuj
Na dobrym winie można dobrze zarobić. Zwłaszcza że polscy inwestorzy mają w tym roku po raz pierwszy okazję wziąć udział w kampanii en primieur, czyli kupić wino zanim jeszcze zostanie ono przelane do butelek.
Na polskim rynku pojawiają się co rusz nowe pomysły na alternatywny zarobek. Po tym, jak pękła spekulacyjna bańka na rynku numizmatów emitowanych przez NBP, chętni szukają nowych form lokowania pieniędzy. Inwestują w obrazy, fotografie, whisky czy wina. Dlatego też w ofertach firm, które zajmują się inwestycjami alternatywnymi, dość często pojawiają się nowe propozycje. Jedną z nich jest inwestowanie w wino en premieur, czyli w jeszcze niezabutelkowany trunek.

W latach 80. mało kto kupował niezabutelkowane wino w celach innych niż konsumpcyjne. Zdaniem Roberta Mielżyńskiego, właściciela winiarni Wine bar Mielżyński, enologa i importera win, do dzisiaj niejeden amator bordeaux wybiera się na zakupy nie po to, aby napchać portfel zyskami, a raczej po to, żeby zapełnić domową piwniczkę tanim, dobrym winem.

Pomysł zarabiania w ten sposób stał się popularny dopiero w ostatniej dekadzie XX w. Do Polski moda na inwestycje w wino przyszła dopiero kilka lat temu.

Eksperci szacują, że dzisiaj zajmuje się tym w naszym kraju już kilkaset osób. Na rynku działają firmy, które oferują fundusze oparte na inwestycjach w wino. A ostatnio na pomysł winnych inwestycji wpadły też banki. Coraz częściej dołączające je do pakietu private banking.

Skrzynka wina może dawać spore zyski. Jeszcze pięć lat temu skrzynkę carruades de lafite można było nabyć za 200 funtów (ok. 1 tys. zł). Dziś jest ona już wyceniania na 1,4 tys. funtów (ok. 7 tys. zł). A skrzynka lafite rothschild, która wtedy kosztowała 4,2 tys. funtów, warta jest obecnie 21,5 tys. funtów.

Jeszcze więcej można zarobić, kupując niezabutelkowany trunek. - Za wino kupowane eu premieur płaci się bowiem średnio 30-50 proc. mniej niż za to samo wino już przelane do butelek - mówi Krzysztof Maruszewski z firmy Wealth Solutions, która jako jedyna firma w Polsce oferuje właśnie ten rodzaj inwestycji.

Zwykle zakup takiego wina następuje na blisko sześć-osiem miesięcy przed zabutelkowaniem, czyli ok. 1,5 roku przed pojawieniem się trunku na rynku. - Inwestycja trwa zwykle od dwóch do pięciu lat. Co też nie oznacza, że nie możemy wstrzymać się ze sprzedażą wina nawet na dziesięć lat - dodaje Krzysztof Maruszewski.

Zdaniem Roberta Mielżyńskiego ci, którzy zaopatrzą swoje piwniczki w trunek z rocznika 2009, nie będą żałowali. - W zeszłym roku w rejonie Bordeaux panowały idealne warunki pogodowe, dlatego ten rocznik winiarze uważają za jeden z lepszych w ostatnim czasie - mówi Mielżyński.

- Inwestujemy, kierując się oceną najbardziej znanego krytyka winnego Roberta Parkera. Jego oceny są brane pod uwagę przez konsumentów i kolekcjonerów wina na całym świecie, co sprawia, że wpływają też na wyceny trunków. Przy inwestycji En primeur 2009 część win będzie kupowana na podstawie o ocen z bieżącego roku, a najlepsze wina, czyli premier crus, będą nabywane jeszcze przed wydaniem oceny, co gwarantować będzie najlepsze ceny zakupu - mówi Krzysztof Maruszewski.

Robert Mielżyński ostrzega jednak przed zbytnim optymizmem, bo na zakupach en premieur nie zawsze można sporo zarobić.

- Ostatnie dwa lata nie były najlepsze dla producentów win, a także ci, którzy w tym czasie inwestowali w nie, nie mogą pochwalić się wysokimi zyskami - dodaje. Jego zdaniem być może w tym roku będzie inaczej. Bowiem dobrą cenę gwarantuje wysoka jakość wina z rocznika 2009, a także polepszenie się ogólnej sytuacji w gospodarce, co może skłonić do większych zakupów.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (1)

  • Gość: majec

    0

    Jak w ogóle się zabrać za inwestowanie w wino? Aktualnie inwestuję w magazyny, pomaga mi Jartom i głównie dzięki nim udaje się osiągać spore zyski. Czy w przypadku wina również istnieją takie agencje? No i czy możliwe jest zarobienie kilkudziesięciu procent w skali roku?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX