Ministerstwo Skarbu Państwa chce sprzedać akcje 11 rynków hurtowych owoców, warzyw i kwiatów w Polsce. Planuje odsprzedanie akcji osobom i firmom tam handlującym. Resort skarbu chce, by osoba, która kupi akcje, nie mogła ich sprzedać przez dziesięć lat - będzie możliwa jedynie ich odsprzedaż wewnątrz grupy uprawnionych, co ma zapobiec przejęciu rynków przez kapitał spekulacyjny. Aby ułatwić rolnikom nabycie akcji, przewidziana jest możliwość ich zakupu na raty spłacane przez pięć lat.
Projektowi MSP są przeciwne Izby Rolnicze. - Prywatyzacja powinna doprowadzić do tego, by producenci rolni mieli stały wpływ na to, co dzieje się na tych rynkach - mówi Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, który uważa, że proponowane rozwiązania nie dają gwarancji trwałego zarządzania rynkami przez rolników. Akcje mogą bowiem trafić do firm, które nie będą zainteresowane handlowaniem na nich przez polskich rolników. - Obawiamy się, że mogą się zmienić w supermarkety, do których będzie przywożona żywność z Zachodu - mówi Szmulewicz
Zdaniem Izb Rolniczych proces
prywatyzacji powinien być rozciągnięty w czasie, zawierać preferencje w nabywaniu akcji dla rolników i zagwarantować, żeby nigdy producenci rolni nie mieli mniej niż 51 proc. udziałów.
Zdaniem ministra rolnictwa Marka Sawickiego rolnicy powinni otrzymać 60 proc. akcji rynków hurtowych.
Resort rolnictwa przez cały czas rozmawia z MSP na temat prywatyzacji rynków hurtowych, innych przedsiębiorstw rolnych i przemysłu przetwórczego, które jeszcze pozostają w rękach skarbu państwa. Sawicki uważa, że dobrym rozwiązaniem byłoby powiązanie przekazywania 15 proc. bezpłatnych akcji dla rolników, z obowiązkiem wykupienia dalszych 15 proc. przez tych rolników, którzy mają prawo do bezpłatnych akcji. Oferta wykupu dalszych 30 proc. skierowana miałaby być również do rolników, który mieliby możliwość wziąć na ten cel długoletni kredyt - np. na 15-20 lat.
Pozostałe 40 proc. akcji powinno trafić do pracowników - w tym 15 proc. akcji przekazywanych im bezpłatnie. Handel nimi przez kilkanaście lat mógłby się odbywać jedynie w ramach tych grup - rolników i pracowników.
- Takie propozycje kilkakrotnie przedstawialiśmy ministrowi skarbu. Minister nie powiedział o nich ani "tak", ani "nie". Nadal lansowana jest teza o sprzedaży akcji na wolnym rynku, na którym rzekomo rolnicy będą mogli je kupić. Ja aż tak nie wierzę w siłę rolniczego pieniądza" - mówi Sawicki.