E. ON Ruhrgas zaoszczędzi na zakupach rosyjskiego gazu - poinformował w piątek szef niemieckiego koncernu Bernhard Reutersberg, cytowany przez
dziennik. "Handelsblatt". Do tej pory ceny rosyjskiego gazu zamówionego przez Niemców w długoterminowym kontrakcie były zależne od cen ropy naftowej. Teraz część dostaw będzie zależna od cen gazu na rynku bieżących dostaw, które obecnie są nawet ponad połowę niższe niż ceny gazu z kontraktów długoterminowych.
Reutersberg zapowiedział, że niższe ceny E.ON Ruhrgas zapłaci za "kilkanaście procent" rocznych dostaw gazu z Rosji. Gazprom zgodził się na taką zmianę, bo traci rynek w Europie. Koncerny zachodnie zwiększyły
import gazu z Afryki i Kataru, bo jest znacznie tańszy od gazu z Rosji.
Podobne rabaty Gazprom przyzna kilku innym koncernom w Europie Zachodniej - poinformowała agencja Reuters, powołując się na anonimowe źródło w Gazpromie.
Ceny gazu zależne od cen ropy E.ON Ruhrgas zapłaci za tę część dostaw z Rosji, którą niemiecki koncern musi obowiązkowo odbierać na zasadzie "bierz lub płać". To znaczy, że za całość gazu objętego tą zasadą trzeba zapłacić, nawet jeśli importuje się mniej surowca. To właśnie spotkało niemiecki koncern, który w zeszłym roku sprowadził z Rosji mniej gazu niż obowiązkowe minimum. W piątek Reutersberg powiedział, że uzgodnił w tej sprawie kompromis i zapłaci Rosjanom "kilkadziesiąt milionów euro" za gaz nieodebrany w 2009 r. Ale jednocześnie ten surowiec E.ON może odebrać w przyszłości.
Wcześniej dziennik "Kommiersant", powołując się na źródła w Gazpromie, pisał, że E.ON Ruhrgas powinien zapłacić nawet kilkaset milionów euro za zmniejszenie importu w zeszłym roku.