Biznes Ludzie Pieniądze

Wymyślili instytut "Jak płacić mniej". Teraz cynicznie namawiają do życia na kredyt

Reklamę prześwietlił Maciej Samcik
22.02.2010 , aktualizacja: 21.02.2010 22:28
A A A Drukuj
Po kilkumiesięcznej przerwie na ekrany telewizorów powróciły reklamy kredytów Lukas Banku.
Kadr z reklamy Lukas Banku
GW
Kadr z reklamy Lukas Banku
W ubiegłym roku bank promował kredyty konsolidacyjne. Pamiętacie zabawne klipy z dziadkiem, który w ramach "Instytutu jak płacić mniej" pokazywał na tablicy, jak można zaoszczędzić parę groszy, np. susząc głowę przy otwartym oknie samochodu zamiast suszarką? Tym razem Lukas reklamuje różne rodzaje kredytów bez prowizji powiązane z założeniem w banku konta osobistego.



Nowe spoty Lukasa nie są może tak pomysłowe jak te ubiegłoroczne, ale też mają w sobie niezaprzeczalny urok. Rozmawiają dwie młode kobiety, przy czym obie są identyczne (gra je ta sama aktorka). To chyba metafora rozmów, które toczymy sami ze sobą, zastanawiając się, czy warto zaciągnąć nowy kredyt.

- Nie wiem, po co ci teraz ten kredyt? - pyta odbicie bohaterki klipu stojącej przed lustrem i poprawiającej włosy. Jej "pierwsze ja" odpowiada z dużą pewnością w głosie: - Na szczęście ja wiem. Odbicie drąży temat: - Przecież to życie na kredyt!

Ale nasza bohaterka, z jeszcze większą pewnością siebie, wręcz z lekceważeniem, odpowiada: - Nieee, to kredyt na życie! Kredyt na dom, kredyt na samochód, a na wszystko inne kredyt gotówkowy - i z beztroskim uśmiechem odchodzi, zapewne na zakupy.

A lektor tłumaczy, że każdy, kto przyjdzie po kredyt do Lukas Banku, w ramach "Pakietu korzyści" dostanie kredyt bez prowizji. Ta, w zależności od rodzaju kredytu, wynosi zwykle od 1,5 do 5 proc. Biorąc lukasowy kredyt w promocji, na każdych pożyczanych 10 tys. zł można zaoszczędzić od 150 do 500 zł.

Marketingowcy Lukas Banku, konstruując główny przekaz reklamy, wykazali się wyjątkową lekkomyślnością, by nie powiedzieć: cynizmem. Przekonują widzów, że życie na kredyt nie jest niczym zdrożnym i dają do zrozumienia, że wizyta w banku po pieniądze jest lekiem na wszystkie niedostatki. To bałamutne, głupie i krótkowzroczne. Zwłaszcza w czasach, kiedy kilkaset tysięcy ludzi tonie w długach z powodu tzw. przekredytowania. Rekordziści spłacają nawet po kilkanaście kredytów. Niestety, część widzów reklamy Lukasa w swej naiwności zapewne da się złapać na jej lep. I pójdzie do banku po kolejną pożyczkę.

Co widzowie dostaną w zamian? Po pierwsze obowiązkowe konto osobiste w Lukas Banku. Kiedy zadzwoniłem na infolinię banku i zapytałem o to, czy bez założenia konta też mogę liczyć na kredyt bez prowizji, dowiedziałem się, że wtedy najpewniej nie dostanę kredytu w ogóle, ani z prowizją, ani bez.

Konto jest co prawda darmowe (można się tylko naciąć na 3 zł miesięcznej opłaty za kartę płatniczą, jeśli się jej nie używa), ale kredyty, choć bez prowizji, wcale nie są tanie. Za gotówkowy o wartości 5 tys. zł na dwa lata pani z infolinii zaproponowała mi oprocentowanie 14,99 proc. w skali roku. Suma odsetek do spłaty: 817 zł. Kredyt samochodowy o wartości 20 tys. zł na cztery lata, nawet bez prowizji będzie kosztował co najmniej 5280 zł.

"Pakiet korzyści" w Lukas Banku powoduje, że jego kredyty rzeczywiście zyskują na atrakcyjności, ale sposób, w jaki bank je reklamuje, jest wyjątkowo nieodpowiedzialny.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    25 głosów