Zdaniem Sorosa globalny kryzys, który wybuchł w 2008 r., ujawnił poważną wadę wspólnej europejskiej waluty. "Jeśli kraje członkowskie nie podejmą szybko kolejnych kroków, strefa euro może się rozpaść" - ostrzegł amerykański miliarder węgierskiego pochodzenia. Jak pisze, dla waluty takiej jak euro konieczny jest silny
bank centralny i swoisty Departament Skarbu. "Nie powinien on służyć do nakładania nowych podatków na obywateli, tylko ujawniać się w czasach kryzysu. Kiedy system finansowy stoi w obliczu kryzysu, bank centralny może zapewnić płynność waluty, ale tylko Departament Skarbu może poradzić sobie z problemem wypłacalności".
Soros twierdzi, że prowizoryczna pomoc, której UE ma udzielić borykającej się z problemem zadłużenia Grecji, tym razem jeszcze jest wystarczającym rozwiązaniem, ale w przypadku innych krajów trzeba będzie szukać innych rozwiązań.
Hiszpania, Włochy,
Portugalia i
Irlandia, które mają poważne problemy z deficytem finansowym, stanowią zdaniem Sorosa zbyt dużą i zbyt ważną część strefy euro, aby pomoc taka jak w przypadku Grecji wystarczyła. Soros dodał, że nawet jeśli uda się wyciągnąć Grecję z problemów, pytania o przyszłość strefy euro nadal pozostaną aktualne.
"Nawet jeśli uda się zażegnać obecny kryzys, to co z następnym? To jasne, że konieczny jest większy nadzór nad polityką krajów członkowskich i instytucjonalne ustalenia dotyczące warunków pomocy w takich przypadkach. Pozytywnym pomysłem byłby też dobrze zorganizowany rynek
euroobligacji. Otwarte pozostaje jednak pytanie, czy politykom wystarczy dobrej woli, aby wprowadzić te rozwiązania w życie".