Kredyty ratalne są dostępne niemal w każdym większym sklepie. Największe sieci sprzedające sprzęt RTV i AGD mają nawet specjalne umowy o współpracy z bankami, które ustawiają w sklepach swoje stoiska. Polacy co roku pożyczają w ten sposób co najmniej kilka miliardów złotych.
Na kredyt ratalny skusił się też pan Jarosław, który postanowił za pieniądze banku kupić nowe drzwi do
mieszkania. Znalazł wykonawcę, który stwierdził, że od dawna współpracuje z Eurobankiem i byłoby dobrze, gdyby pan Jarosław właśnie w tym banku wziął kredyt. - Tak będzie prościej i szybciej - przekonywał producent drzwi.
Pan Jarosław poszedł więc do Eurobanku i bez problemu dostał 3 tys. zł kredytu. Pieniądze, jak to zwykle w przypadku kredytów ratalnych bywa, bank od razu przelał na konto wykonawcy drzwi. A pan Jarosław dostał do ręki tylko harmonogram spłat rat kredytu.
Nasz czytelnik rzetelnie spłacał raty, ale drzwi się nie doczekał. - Zwodzili mnie chorobą pracownika, a potem opóźnieniami po stronie dostawcy surowców. A kiedy zadzwoniłem do fabryki, która ponoć zawaliła dostawę potrzebnych półproduktów, okazało się, że w ogóle nie dostała takiego
zamówienia! - opowiada pan Jarosław.
Nasz czytelnik zwrócił się do Eurobanku z prośbą o pomoc. Z jego relacji wynika, iż usłyszał tylko, że bank nic nie może zrobić. - My się z umowy wywiązaliśmy i kredyt przelaliśmy. Spór z kontrahentem musi pan rozwiązywać we własnym zakresie - miał powiedzieć pracownik banku.
Poprosiliśmy o komentarz Alinę Stahl, rzeczniczkę Eurobanku. Przyznała, że bank nie jest tu stroną, ale zapewniła nas, że sprawa zostanie rozwiązana pomyślnie dla klienta. - Od początku podejmowaliśmy rozmowy ze
sprzedawcą, który deklarował dwukrotnie, że wywiąże się ze złożonych zobowiązań. W końcu jednak uzyskaliśmy informację, że nie będzie w stanie zrealizować zamówienia. Sprzedawca podjął decyzję o pokryciu wszelkich zobowiązań wobec banku oraz klientów - powiedziała nam Alina Stahl. - Interwencja w celu wyegzekwowania od
sprzedawcy realizacji zapisów umowy była tylko naszą dobrą wolą - zaznaczyła.
Czy inne banki podchodzą do sprawy tak samo? - Jeżeli bank nie miał zawartej umowy z producentem drzwi, która wyraźnie reguluje kwestie odpowiedzialności w przypadku nienależytego wykonania umowy, to bank, nawet gdyby chciał, nie może dochodzić zwrotu wypłaconej kwoty, bo nie ma do tego żadnych podstaw - mówi Grzegorz Adamski z BZ WBK.
Czy to oznacza, że każdy przypadek nierzetelnego sprzedawcy stawia kredytobiorcę w sytuacji podbramkowej? - Jeśli klient podpisał umowę z wykonawcą jakiejś usługi poza siedzibą jego firmy, to ma prawo odstąpić od umowy w ciągu 10 dni od jej zawarcia. Wtedy wykonawca jest zmuszony zwrócić bankowi kredyt, a klient jest zwolniony ze spłaty rat kredytu - mówi Adamski.
Bankowcy przyznają w nieoficjalnych rozmowach, że z kredytami ratalnymi mają coraz większe kłopoty. - Przeważnie problemem są zastrzeżenia klientów co do jakości wykonanej usługi bądź dostarczonego towaru. Klienci czasem nie rozumieją, że bank nie jest gwarantem jakości oraz uczciwości dostawcy - mówi rzecznik jednego z banków