Do Ministerstwa Infrastruktury wpłynęły uwagi dotyczące tzw. projektu ustawy cyfryzacyjnej, która tworzy zasady wprowadzania w kraju naziemnej telewizji cyfrowej. Resort opublikował projekt w połowie stycznia i rozpoczął konsultacje społeczne, w ramach których zastrzeżenia i opinie na temat projektu zgłosiły stacje telewizyjne, spółki telekomunikacyjne, producenci sprzętu elektronicznego oraz organizacje pozarządowe.
Jak już pisaliśmy, ustawa nakłada na stacje telewizyjne, które otrzymają koncesje cyfrowe, obowiązek nadawania specjalnych programów informacyjnych, z których widzowie dowiedzą się, kiedy zakończy się nadawanie analogowe oraz gdzie i jak można odbierać naziemną telewizję cyfrową. Ich nadawanie ma potrwać do 31 lipca 2013 r., kiedy analogowe nadawanie sygnału telewizyjnego ma się zakończyć w całym kraju. TVN chce, by w ustawie cyfryzacyjnej znalazł się zapis, który wyłącza "kampanię informacyjną spod reżimu przepisów reklamowych". Obecnie stacje mogą poświęcić na reklamy 12 minut na godzinę. Włączenie do tego ograniczenia spotów promocyjnych oznaczałoby, że przychody nadawców spadną. Wiceminister infrastruktury Magdalena Gaj przyznała w wywiadzie dla "Gazety", że przychylnie patrzy na takie rozwiązanie. - Być może uda mi się namówić szefa KRRiT do tego, żeby jakimś specjalnym rozporządzeniem wyłączyć kampanię informującą o cyfryzacji z limitów reklamowych. Chodzi o to, żeby zmotywować stacje do przyspieszenia procesu cyfryzacji - tłumaczyła Gaj.
Ponadto nadawcy krytykują projekt za to, że nie reguluje całego rynku, lecz jedynie pierwszy pakiet cyfrowych częstotliwości, tzw. multipleks. Zgodnie z ustawą miałyby się w nim znaleźć programy tych stacji, które już obecnie nadają za pośrednictwem nadajników naziemnych, a więc TVP 1, TVP 2, TVP Info, Polsatu, TVN, TV 4 oraz TV Puls. O kolejnych multipleksach w projekcie nie ma mowy, co resort tłumaczy koniecznością szybkiego uruchomienia nadawania cyfrowego, które miało się rozpocząć w Polsce z końcem września ub.r., ale nie ruszyło na skutek braku porozumienia nadawców.
Najbardziej krytyczne stanowisko nadesłała TVP opanowana przez koalicję PiS i SLD. "Projektowana ustawa jest sprzeczna z interesem publicznym, narusza wiele przepisów Konstytucji RP (...) i prowadzi do całkowitego uzależnienia nadawców od prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej" - czytamy w stanowisku podpisanym przez Romualda Orła, prezesa TVP. Jego zdaniem projekt ustawy prowadzi do "faktycznego unicestwienia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji [opanowanej przez PiS, Samoobronę i LPR] i marginalizacji TVP".
Chodzi o miejsce telewizji publicznej w cyfrowym eterze. Do tej pory UKE stał na stanowisku, że docelowo TVP ma dostać cały trzeci multipleks, podczas gdy spółka domaga się nie tylko tego, ale również miejsca dla TVP 1, TVP 2 oraz TVP Info na pierwszym multipleksie. Orzeł przekonuje, że misją TVP jest tworzenie również kanałów tematycznych, do których dostęp powinna mieć jak najszersza rzesza widzów. Ograniczenie obecności TVP w cyfrowym eterze do jednego multipleksu pozbawi - w jego opinii - wielu widzów możliwości odbioru takich kanałów jak TVP HD, TVP Historia czy TVP Kultura.
- Nie wiem, z czego TVP wywodzi, że projekt unicestwia KRRiT i umacnia UKE. Zadania tych organów są zupełnie różne. Jeden z nich, UKE, odpowiada za część techniczną procesu, a drugi, KRRiT, za część treściową. Projekt wyraźnie rozgranicza te role. Chcę podkreślić, że absolutnie nie zabiera on Radzie uprawnień i nie pomniejsza jej roli - mówi Magdalena Gaj, wiceminister infrastruktury.