- Dane dotyczące bezrobocia potwierdzają, że sytuacja na rynku pracy jest nadal trudna - uważa Monika Kurtek, ekonomistka Banku BPH. W styczniu
bezrobocie rejestrowane sięgnęło 2,052 mln osób. To niemal o 160 tys. więcej niż w grudniu 2009 r. i o 418 tys. więcej niż w styczniu 2009 r. Zdaniem resortu pracy tak duży styczniowy skok bezrobocia mógł jednak wynikać z wyjątkowo ostrej zimy, która wstrzymała prace np. w budownictwie, oraz z podwyższenia od stycznia zasiłków. To skłoniło część osób do rejestracji dopiero w 2010 r., a nie pod koniec 2009 r.
Sytuacja wygląda nieco lepiej, jeśli weźmiemy pod uwagę dane z badania aktywności ekonomicznej ludności, które GUS przeprowadza co kwartał. Bezrobocie według BAEL w IV kw. 2009 r. wzrosło do 8,5 proc. z 8,1 proc. w III kw. Dane te nie uwzględniają wśród bezrobotnych tych osób, które są zarejestrowane, ale jednocześnie pracują na czarno.
Nie najlepsza sytuacja na rynku pracy rzutuje na wydatki Polaków i - co za tym idzie - na konsumpcję. Sprzedaż detaliczna (która jest składową konsumpcji) wzrosła w styczniu co prawda o 2,5 proc., ale ten wynik może rozczarowywać, bo w listopadzie i grudniu wzrost sięgał 6-7 proc. W pierwszym miesiącu tego roku o 2,4 proc. spadła wartość sprzedaży pojazdów, o 5,7 proc. dóbr trwałych takich jak sprzęt elektroniczny czy meble. Zaskakująco spadła też o 3,3 proc. sprzedaż żywności.
Są jednak i takie produkty, które ciągle kupujemy. Aż o 18,3 proc. wzrosła w ostatnim roku sprzedaż farmaceutyków i kosmetyków. Najbardziej, bo o 18,4 proc., wzrosła wartość sprzedanych paliw, ale było to skutkiem głównie wzrostu ich cen w ostatnim roku.
Po uwzględnieniu inflacji cała
sprzedaż detaliczna spadła o 1,1 proc., porównując do stycznia 2009 r. A w stosunku do grudnia sprzedaż spadła aż o 24,4 proc., ale przede wszystkim z powodu grudniowych świątecznych zakupów.
- Czynnikiem, który mógł dodatkowo niekorzystnie wpłynąć na wyniki styczniowej sprzedaży, była ostra zima, zniechęcająca np. do wychodzenia z domów - uważa Monika Kurtek. Z danych podanych przez GUS wynika, że średnia temperatura w styczniu w
Warszawie wynosiła -8 stopni, rok wcześniej -2,7 stopnia. We
Wrocławiu było -5,8 stopnia, a rok wcześniej -2,5 stopnia.
Jakiego wzrostu gospodarczego możemy się więc spodziewać w pierwszej połowie tego roku? - Oczekujemy wzrostu
PKB w I kw. o 3 proc. i być może o 3,5 proc. w II kw., bo ożywienie ciągnie handel zagraniczny i odbudowa zapasów - uważa Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego. - Ale wzrost się ustabilizuje na nieco niższym poziomie w drugiej połowie roku - dodaje.